Przyjechał na spotkanie ze śmiercią przy rożnowskich torach

KOWANÓWKO. Wczesnym wieczorem w czwartek 8 maja wzdłuż torów oddzielających Rożnowo od Kowanówka ktoś spacerował z psem. Gdy doszedł do mostku na rowie melioracyjnym zauważył leżącą tam postać. Powiadomił o swym odkryciu policję. 

Od 200 do 300 metrów za niewybudowaną do końca stacją paliw przy drodze krajowej numer 11, na wysokości wsi Kowanówko płynie strumyk. Jest to w zasadzie rów melioracyjny odwadniający okoliczne pola. W miejscu, gdzie rów krzyżuje się z torami kolejowymi jego głębokość wynosi około dwóch metrów a wypełniony jest do połowy wodą przepływającą na drugą stronę torów przebiegających w tym miejscu po mostku. 

Tam znaleziono zwłoki mężczyzny. Mógł mieć około 35 lat, był dobrze zbudowanym brunetem wzrostu około 175 cm, o ostrych i wyrazistych rysach twarzy. Te policjanci zobaczyli jednak dopiero wtedy, gdy zawezwani na miejsce oborniccy strażacy wydobyli z rowu zwłoki. 

Mężczyzna leżał na skarpie rowu z głową w wodzie i widoczny był jedynie tył jego głowy. Choć funkcjonariusze ze spokojem i systematycznie wykonywali rutynowe czynności można było wyczuć atmosferę kryminału i grozy. 

Nieopodal zwłok znaleziono nóż sprężynowy. Sugerował on osobom postronnym i cywilnym zbrodnię. Policjanci bez zbytecznych jednak emocji zbywali wszelkie nasze pytania wyjaśnieniem – wszystko będzie wiadomym dopiero po dokonaniu wszelkich koniecznych czynności.  

Funkcjonariusze przeprowadzili dokładne oględziny miejsca a potem zwłok wydobytych z rowu. Na miejsce przybył sam szef Prokuratury Rejonowej w Obornikach. On także włączył się do oględzin. 

Na ciele denata nie było widocznych śladów przemocy. Nie znaleziono też przy zwłokach żadnych dokumentów, mogących go zidentyfikować. Rysy jego twarzy, pomimo plam opadowych i śladów przebywania pod wodą, były dość charakterystyczne i mogły przypominać kogoś z Obornik lub Kowanówka. 

Zastanawiali się nad tym także policjanci. Ostatecznie prokurator Jarosław Lewicki nakazał przewieźć zwłoki do instytutu medycyny sądowej, by tam patolog określił przyczynę zgonu. 

Policjanci pobrali odciski palców by zidentyfikować denata. Szybko okazało się, że był to mieszkaniec okolic Lublina, mieszkający ostatnio w Markocie w Rożnowicach. 

Przyczyną śmierci było utopienie a ponadto nie doszukano się udziału osób trzecich. Nie udało się też powiązać znalezionego noża ze zmarłym. Jak mężczyzna wpadł do rowu? Na to pytanie można jedynie dziś dywagować. Być może przyczyną były alkohol lub narkotyki? Tego jednak nie wiemy, ponieważ w trakcie pisania tego tekstu nie znane jeszcze były wyniki badania krwi. Jedno jest do końca pewne. Mężczyzna dotarł z Lublina do Kowanówka by znaleźć tu śmierć.

Podobne artykuły