Powiesił się tak, jak brat

OBORNIKI. Ostatniego kwietnia zaginął Michał K, 27 letni mieszkaniec ulicy Łazienkowej. Zaniepokojona rodzina zgłosiła fakt policji, podejrzewając, że może on podjąć próbę samobójstwa. 

Podobny przypadek zdarzył się w tej rodzinie w pierwszej połowie maja 2002 roku. Wtedy to targnął się na swoje życie jego, 23 -letni wówczas brat. Według zdobytych wtedy przez nas informacji był on osobą niezrównoważoną. Świadczyć o tym, mogła wcześniejsza nieudana próba samobójcza. 

Dwudziestotrzylatek leczył się psychicznie i jak widać bezskutecznie. Mógł być zafascynowany samobójczą śmiercią, jaką zginął dwa dni wcześniej inny mieszkaniec tej ulicy. Wszystkie te fakty wpłynęły na to, że zaginiecie Michała K., który wyszedł z domu zabierając ze sobą linkę holowniczą do samochodu postawiło na nogi nie tylko policję, ale i inne służby. Szukali go strażacy, szukała rodzina. 

Poszukiwania rozciągnięto od Rożnowa aż do Kiszewa. Do późnego wieczora zaginionego nie znaleziono. Dopiero na drugi dzień koledzy Michała K., podjęli poszukiwania na własną rękę idąc ku miejscu nieodległemu od jego domu a szczególnie „preferowanemu” przez zboczeńców i samobójców. Gdy jeden z kolegów dotarł do polany znajdującej się za schroniskiem dla psów a zwanym przez młodzież Wembley, znalazł wiszącego tam Michała. 

Mężczyznę znaleziono na lince już w maju i w czwartek tak jak jego brata. Nie ma to żadnego znaczenia, ale wrażenie pozostaje. Nic także nie wiadomo o przyczynie tak nagłego zerwania z życiem. Tę przyczynę Michał K. zabrał ze sobą do grobu. 

Podobne artykuły