Nikt nie pozostawił pogorzelców ze Stobnicy bez pomocy

STOBNICA. Każdy w Stobnicy dobrze zna dom pana Darka noszący numer 17. Mieścił sie tam kiedyś sklep GS, potem prowadzili go już na własny rachunek jego rodzice. Dom w którym mieszkali ma ponad 100 lat ale został solidnie posadowiony i ma mocne mury. 

Na poddaszu mieściło się mieszkanie brata pana Darka, który właśnie przygotowywał się do ślubu, wesela i przyjęcia pod swój dach młodej żony. 

Nagle w niedzielę niemal w samo południe jak grom z jasnego nieba na poddaszu pojawiły się płomienie. Pierwsza płomienie zauważyła sąsiadka. Wbiegła do domu i zawołała – Darek dom się pali! Sucha więźba zapaliła się natychmiast a płomienie powstrzymywała już tylko solidna blacho dachówka na dachu.  

Pytany o przyczynę, pan Darek pokazał nam miejsce zarzewia ognia. Do budynku dochodzą przewody linii energetycznej. Z wiekiem były coraz bardziej luźne. Przy silniejszym wietrze skręciły się wywołując spięcie. Iskra była tak wielka, że wciąż widać osmolony od niej szczyt ściany budynku. Zwarcie zapaliło elementy drewniane i dom stanął w płomieniach. 

Do akcji przystąpiły jednostki straży zawodowej i OSP z Kiszewa, Bąblina a nawet z Obrzycka. Dzięki szybkiej i ofiarnej akcji strażaków dom uratowano. Mienie niestety spłonęło wraz z towarem znajdującym się w urządzonym w budynku sklepie. Gdy straż odjechała rodzina pana Darka stanęła nad zgliszczami i przed problemem odbudowy domu. Był ubezpieczony, choć straty oszacowane na 90 000 przewyższyły kwotę ubezpieczenia. 

Najpierw trzeba było usunąć zgliszcza. Tu z pomocą przybyło wiele osób. Przed domem pana Darka, znanego też jako „Bandzior”, motocyklisty o którym pisywaliśmy już na naszych łamach przy okazji motozlotów i motopikniku w Kiszewie, pojawiło się 40 motocyklistów. W większości związanych z klubem Semper Fidelis. Sprawnie wykonali pracę, z jaką rodzina borykałaby się przez długi czas. 

W rozmowie z nami pan Darek wyjaśnił, że skoro to Semper fidelis (po łacinie "zawsze wierny" – dewiza, chętnie używana przez różne organizacje), to można na nich zawsze liczyć. Z pomocą pospieszyli pogorzelcom także leśnicy z ZUL. – W dwa dni wykonali pracę, z jaką musielibyśmy się sami borykać do końca roku.  

Pracodawcy pana Darka, państwo Danuta i Grzegorz Walkowiak z firmy Walko także nie pozostawili go bez pomocy. Był zaskoczony, gdy na wieść o tym nieszczęściu zgłosił się do niego przebywający na rekonwalescencji w pobliskim klasztorze architekt i zaproponował bezpłatne wykonanie projektu odbudowy domu. Pomagali też im bardzo sąsiedzi. 

Gdy nam o tym wszystkim opowiadał, prosząc o gorące podziękowanie im wszystkim za pomoc, drżał mu głos, pomimo, że jest zdecydowanie twardym mężczyzną. Nim minęły dwa tygodnie od pożaru, trwają już tam zaawansowane prace przy odbudowie. Do końca jest jeszcze bardzo daleko, ale rodzina się nie pooddaje. Nocują u sąsiadów. Dni spędzają w stojącym na podwórzu namiocie.  Brat pana Darka i jego przyszła żona zrezygnowali z hucznego wesela, bo przyda się teraz każdy grosz. 

Wieś Stobnica leży na skraju gminy Oborniki, wśród rozległych lasów. O jej mieszkańcach można powiedzieć, że są solidarni i chętni by nieść sobie pomoc w potrzebie. Rodzina pana Darka już tego doświadczyła.

Podobne artykuły