Sąsiedzkie waśnie przy trzepaku

GMINA OBORNIKI. Pani Iwona mieszka na terenie gminy Oborniki. Nie piszemy, w której wsi, bo to nie istotne. Niemal w każdej miejscowości można zaobserwować opisaną tu sytuację, więc piszemy o problemie. 

Okazały budynek, w którym ma mieszkanie pani Iwona był kiedyś w całości użyteczny publicznie. Obecnie gmina przeznaczyła większość pomieszczeń na mieszkania i zasiedliła je trzema rodzinami. Pani Iwona ma męża, córkę, psa i sąsiadów, którzy, jak twierdzi, jej zazdroszczą. Do schludnego mieszkania pani Iwony wchodzi sie poprzez stalową furtę po uprzednim zaanonsowaniu się przez domofon. Z okna roztacza się widok na pięknie zadbane podwórko, obsiane trawą i ogrodzone wysokim murowanym parkanem. 

Gdy siadamy na kanapie zaczyna niemal od razu narzekać na sąsiadkę z góry. Ta utrudniła jej dostęp do piwnicy ustawiając tam trzepak i słupek podtrzymujący linki na pranie. – Nasadziła też drzewka, byśmy nie mogli wjechać tam z węglem. Drzewek było z resztą o jedno więcej. Niewiadomo, kto i kiedy je posadził. 

Spór o to drzewo trwał na długo przed naszym przyjazdem do wspomnianej wsi a przecięła go ostatecznie piła męża pani Iwony. Mieszkająca wyżej pani Danka zawiadomiła wówczas policję i sprawą ścięcia drzewa zajął się sąd a myśmy o tym swego czasu pisali na naszych łamach. 

Drzewo było owocowe, więc nie potrzeba było zgody na jego wycięcie. Prezes PGKiM, którego opiece podlega budynek, ani lokatorzy nie potrafili ustalić, kto i kiedy drzewo posadził, bo było to bardzo dawno temu. Po czwartej rozprawie, wysoki sąd postanowił szczędzić kosztów nam podatnikom i umorzył sprawę, z powodu niemożności ustalenia osoby poszkodowanej i niewielkiej szkodliw- ości ścięcia drzewa. 

Pani Iwona ma pretensje nie tylko do sąsiadki, ale i do sąsiada z dołu. – Na parapet swego okna nasypał środek przeciw mrówkom, poinformowała nas i pokazała maleńkie kuleczki jakiejś substancji. Próbowaliśmy ją uspokoić, że producent specyfiku zapewne zadbał o to, by środek odstraszał tylko mrówki a ludzi nie krzywdził. Panią Iwonę to nie do końca uspokoiło. 

Pokazała nam wejście do piwnicy, w świetle którego stoi stalowy trzepak. Wejść jednak można i to bez trudu. Autem się już jednak pod drzwi faktycznie nie podjedzie. Trzepak stać tam nie musi, bo jego właścicielka ma dość miejsca na swym ogrodzie.

Udaliśmy się zatem na piętro do pani Danuty i poprosiliśmy o wyjaśnienie sytuacji z owym trzepakiem. – Nic nie będę wyjaśniała, zaczęła rozmowę pani Danka a po chwili dodała – ja pracuję od rana do wieczora i nie mam czasu na sąsiedzkie spory. Następnie potrzymawszy nas kilka minut na schodach, zaprosiła wreszcie do pokoju i zaczęła opowiadać o zaczepkach sąsiadki z dołu. 

Pokazała zdjęcia bałaganu w swym korytarzu dodając, że to pewnie „ich” sprawka. Z opowieści pani Danki wynikało, że z sąsiadką z dołu żyje się jej źle, ale ona ciężko pracuje i nie ma chęci na awantury. Co do trzepaka, to zapewniła nas, że gdyby sąsiadka poprosiła, to można było jego lokalizację rozwiązać bez sporu. 

Teraz w ów spór uwikłana jest już policja, PGKiM, straż miejska i władze Obornik a ponadto sołtys, pół wsi i na koniec nasza gazeta. Przez kwadrans pobytu we wspomnianym, domu dowiedzieliśmy się od pań, kto oszukuje na podatkach, czyja córka źle się prowadzi, kto kombinuje ze złomem i czyj mąż obraca narkotykami. Było o wódce i nożu, zamianie mężami, groźbach i ogólnej zmowie. Było wiele pikantnych szczegółów z życia sąsiadów. 

Prezes Lewandowski z PGKiM oświadczył nam, że nakazał już pani Danucie usunąć trzepak. Obiecał tak ostatecznie podzielić budynek, aby nikt nikomu ze zwaśnionych nie przechodził pod oknami do piwnicy i wchodził tam zawsze od strony swego podwórka. 

Rozmawialiśmy też z panem Rafałem, tym od straszenia mrówek, co mieszka najniżej. – Z panią Danką dobrze się sąsiaduje, ale pani Iwona, to bardzo trudny człowiek, skomentował spór i dodał, że jest spokojnym człowiekiem i przykro mu, gdy sąsiedzi bez zdania racji wszczynają co rusz awantury. Padają wtedy wulgarne epitety, grożą im i ubliżają. Wstyd mu zaprosić do siebie znajomych. Chętnie by się gdzieś przeprowadził, bo trudno mu już czasami wytrzymać.

Tak sobie płynie zgrzytając życie sąsiedzkie w pewnej wsi w gminie Oborniki, w pięknym starym domu stojącym nad malowniczym stawem. Tylko drzewa nad tym stawem już całkiem poschły obserwując te ciągłe i bezsensowne waśnie.  

Podobne artykuły