W dusznej atmosferze zebrania sołtys złożył rezygnację

KISZEWO. W trakcie cyklu zebrań sołeckich w minionym tygodniu obradowali mieszkańcy Kiszewa. Najpierw wysłuchali wykładu szefa agencji rolnej dotyczącego dotacji a potem głos zabrał sołtys Ryszard Niemiec. Wyjaśnił na co wydano sołeckie pieniądze i zaplanował wydatki na rok bieżący. 

Było to jego ostatnie wystąpienie, ponieważ publicznie i z powagą zapowiedział, że rezygnuje ze stanowiska. – Wiek robi swoje i szykujcie sobie nowego sołtysa. Zaplanował jednak kilka drobnych inwestycji a wśród nich ułożenie chodnika na miejscowym cmentarzu. 

Obecni na zebraniu wiceburmistrzowie ostrzegli go, że nie wolno inwestować mu gminnych środków na terenie nienależącym do gminy. Cmentarz jest własnością kościoła i chodnik można ułożyć jedynie do bramy, bo tam sięga gminny grunt. Zaskoczonym słuchaczom wyjaśnili, że przepisy są rygorystyczne a najdrobniejsze uchybienie kwalifikuje się do złożenia przez burmistrza wyjaśnień, o czym piszemy w innym miejscu. 

Kolejną nowością jest obowiązek rozliczania z wynajmu sali remizy. Uzyskane za ów wynajem pieniądze w całości zasilą budżet sołectwa, ale musi pozostać ślad po zawartej umowie. Mieszkańcy Kiszewa narzekali na śmieci na przystankach i kiepską drogę oraz brak stojaka na rowery przy szkole. Narzekano też na zalewanie jednej z działek skutkiem braku właściwej melioracji oraz szczególnie liczne w ostatnich latach bobry, które niszczą umocnienia przy strumieniu. 

Burmistrz Bogdan Bukowski obiecał obecnej na sali dyrektor Zofii Koteckiej, że jeżeli uczniowie zadbają o porządek wokół przystanku przy szkole, on zafunduje im za to ciekawą wycieczkę. Zofia Kotecka zapewniła go, że uczniowie sprzątają i porządek jest, ale jedynie w dni powszednie. W czasie weekendu młodzież śmieci i nie ma kto posprzątać. Jeden z mieszkańców poinformował, że śmieci na przystanek przywożą przejeżdżające tamtędy busy z pracownikami. 

Sołtys skarżył się na straż miejską, która przymusza go do sprzątania drogi powiatowej, choć to do niego nie należy. Bogdan Bukowski takie postępowanie nazwał skandalem. Wszystkie te sprawy wprowadziły w obrady wielkie podniecenie. Nie brakowało wzajemnych pretensji, okrzyków żalów i kłótni.  

Pomimo tego udało się porozmawiać o oczyszczalni ścieków czy utwardzaniu dróg gminnych. W pierwszym przypadku Bogdan Bukowski zaproponował ekologiczne przydomowe oczyszczanie ścieków, które rozwiążą na długi czas problem ścieków.

Henryk Łukaszewski namawiał by mieszkańcy dysponujący odpowiednim transportem przywozili gruz i szlakę na utwardzanie dróg. Zaproponował też, by wskazali najlepsze miejsce na plac zabaw dla dzieci, który gmina wyposaży. Poinformował, że na życzenie rodziców plac przy szkole zostanie wyłożony kostką brukową. 

Przy okazji zebrania okazało się, że wieś jest bardzo podzielona. Trwa budowa długo oczekiwanego wodociągu i co raz trzeba zmieniać plan przebiegu rurociągu, bo niektórzy z mieszkańców nie zgadzają się, by rury do sąsiadów przebiegały pod ich działką. 

Renata Małyszek namawiała by złożyć wniosek do starostwa o wykoszenie poboczy przy drodze powiatowej. Poruszyła też problem skąpego oświetlenia. Bogdan Bukowski obiecał nowe lampy na istniejących słupach. 

Chociaż zebranie przebiegało w dusznej atmosferze udało się załatwić i wyjaśnić kilka spraw dotyczących wsi. Deklarującego odejście sołtysa nikt nie namawiał do zmiany decyzji. Może to dobry czas na jakąś zmianę i odnowę. Intergacja i współpraca nieraz dawała dobre rezultaty, czego dowiedli kiszewscy strażacy. 

Podobne artykuły