Czy skorumpowani policjanci kryli zabójcę mieszkańca Kowanówka?

KOWANÓWKO, WIELKOPOLSKA. Być może nasi czytelnicy pamiętają, jak pisaliśmy swego czasu o tym, kilka lat temu, że doszło do zabójstwa w dyskotece w Poznaniu. Zginął wówczas młody student, mieszkaniec wsi Kowanówko. 

Bardzo szybko ustalono zabójcę. Jak poinformował w anonimowym liście w marcu tego roku komendę wojewódzką policjant lub grupa policjantów związanych z sekcją kryminalną – policja dzięki własnej agenturze opłacanej z funduszu operacyjnego ustaliła, kto jest sprawcą. Był nim znany gangster. Wykupił się jednak za 70 tysięcy złotych. Pieniądze „pod stołem” przyjęli dwaj policjanci. Sprawę umorzono. Państwo K. do dzisiaj nie mogą doczekać się kary za tę okrutną i bezsensowną zbrodnię. 

Czy to możliwe, że policjanci z wydziału kryminalnego komendy wojewódzkiej w zamian za sute łapówki tuszowali zbrodnie i kryli zabójców i gangsterów? Zapytaliśmy o to osobę zbliżoną do poznańskiej policji.  Podobne pytania zadawano sobie po wpłynięciu do komendy wojewódzkiej listu anonimowego od policjanta lub grupa policjantów związanych z sekcją kryminalną poznańskiej policji. Opisano w nim liczne nieprawidłowości, których mieli dopuścić się pracownicy sekcji. O liście i jego treści doniósł „Polska Głos Wielkopolski” a odpowiedzi szuka komenda główna policji. 

Obejmuje ono nie tylko sprawę syna państwa K. z Kowanówka, ale i inne zbrodnie. Miedzy innymi morderstwo w Głuchowie. W 1999 roku w tej podpoznańskiej wiosce zabito rolnika. Wytypowano sprawców, ale uniknęli oni odpowiedzialności. Sprawę zabójstwa wyjaśniał wówczas policjant Waldemar N. Znalazł broń, ale później został oskarżony o jej ukrycie. Po trwającym kilka lat procesie został uniewinniony. 

Tak czy inaczej narzędzie zbrodni zginęło i zabójcy dziś nie stanęli przed sądem. Odpowiedzialności uniknął także uznawany za szefa jednej z grup przestępczych Andrzeja K. W 2002 miał być sprawcą zabójstwa Ormianina. Uniknął odpowiedzialności, jak napisano w anonimie, za 60 tysięcy złotych. Pieniądze przyjęli ponoć dwaj funkcjonariusze policji. Aż 100 tysięcy złotych mieli rzekomo dostać ci sami wysocy rangą policjanci za niewyjaśnienie sprawy zabójstwa Jacka S. W 2000 roku zginął on w pobliżu dyskoteki na ulicy Zamkowej w Poznaniu. Sprawa została umorzona podobnie jak sprawa zabójstwa mieszkańca Kowanówka.

Policjanci z Warszawy muszą się teraz zmierzyć z ewentualną winą kolegów z Poznania. Czy uda się wyjaśnić wszystkie zawiłości, czy winni zbrodni trafią za kraty i czy ich skorumpowani obrońcy w mundurach trafią tam także, to pytania na które trudno już dziś dać odpowiedź.  Będziemy jednak sprawę śledzić z nadzieją, że kiedyś sprawiedliwość i prawda w końcu zatryumfuje.

Podobne artykuły