Mała pomoc w wielkiej sprawie

OBORNIKI. Na początku minionego roku gmina ufundowała szpitalowi w Obornikach za ponad ćwierć miliona złotych bardzo potrzebny wówczas wideoendoskop. Chcąc sprawdzić na ile się on przydał, poprosiliśmy ordynatora oddziału chirurgii Roberta Brdąkałę o dane na temat liczby zabiegów i badań.

Od 29 stycznia do końca marca wykonaliśmy za pomocą tego urządzenia 1387 endoskopii w tym 1017 badań gastroskopowych i 370 badań kolonoskopowych. Łatwo policzyć, że nie ma dnia, bez co najmniej trzech lub czterech badań endoskopowych. 

Od doktora Roberta Brdąkały dowiedzieliśmy się też, że wiele z przebadanych tu osób musiałoby jechać na podobne badania do Poznania a podjęcie ich leczenia znacznie by się opóźniło nie pozostając też bez śladu na samym efekcie procesu leczenia. – Zdarza się, że nawet nocą docierają do nas na przykład osoby z krwawieniem z przewodu pokarmowego, wykonujemy natychmiast gastroskopię i w razie potrzeby pacjent może zaraz zostać zoperowany, wyjaśniła nam pani uczestnicząca przy badaniach endoskopem. 

Samo urządzenie zainstalowane jest w maleńkim ciasnym pokoiku, do którego nie wjedzie nawet łóżko na kółkach i trzeba niejednego pacjenta dźwigać tam na rękach pielęgniarek. 

Na ścianie w centralnym miejscu wisi za szkłem informacja – „Zakup wideoendoskopu z myjnią automatyczną sfinansowała gmina Oborniki”. Widząc nasze nią zainteresowanie ordynator wyjaśnił – podatnicy którzy tu trafiają maja prawo wiedzieć, na co przeznaczono ich pieniądze.  

Teraz szpital ma kolejną potrzebę. Jest nią trójwymiarowy rentgen przez fachowców zwany „ramię c”. Takie urządzenie obornicka chirurgia dostała na dwa – trzy tygodnie w celu demonstracji. Już po pierwszych dniach wykonano za pomocą tego rentgena pięć skomplikowanych operacji. Gdy rozmawialiśmy o tym super nowoczesnym i bardzo potrzebnym rentgenie, do operacji łokcia przygotowywał się kolejny pacjent. 

Usłyszeliśmy od fachowców: normalnie musiałby długo czekać na miejsce w jednym z poznańskich szpitali, a teraz po zamontowaniu przy pomocy „ramienia c” trzpienia śród-szpikowego, pacjent zamiast leżenia w szpitalu jutro pójdzie do domu. Mając własne takie  „ramie c” nasz poddział ortopedii mógłby obsłużyć cały powiat i jeszcze szeroką okolicę. 

Jaki jest koszt zakupu ramienia zapytaliśmy ordynatora Brdąkałę. -To dość skomplikowane i można cenę wyliczyć na różne sposoby – wyjaśniał nam chirurg. – Najprościej powiem tak, gdybym miał to urządzenie spłacił bym je w ciągu kwartału albo niewiele później, bo dokonywane przy jego pomocy operacje są wysoko punktowane przez NFZ. 

O potrzebach lokalowych i sprzętowych obornickiej lecznicy można by jeszcze długo. Przykładem może być choćby pompa infuzyjna. Przeciętny szpital ma ich co najmniej tyle ile oddziałów, obornicki tylko jedną dla wszystkich a koszt pompy jest niewielki, bo najprostsza kosztuje zaledwie dwa tysiące. 

Doktor Rober Brdąkała jest na szczęście osobą, która cieszy się ogromnym szacunkiem i autorytetem wśród społeczeństwa naszego powiatu. Na jego prośbę wielu obornickich przedsiębiorców i rzemieślników doposażyło i doposaża naszą powiatową lecznicę. Nie zrobią jednak wszystkiego sami. Potrzebne jest często małe wsparcie w wielkiej sprawie, by pomóc sobie samym w razie jakiegoś nieszczęścia. 

O szanse na to wsparcie zapytaliśmy burmistrz Annę Rydzewską. Zapewniła nas o chęci wsparcie słowami – władze gminy nigdy nie były i nie będą obojętne na potrzeby mieszkańców. Dodała, że gdy gmina spłaci wideoendoskop, skontaktuje się z panem ordynatorem, by zapytać jak można jeszcze pomóc. 

Poprosiliśmy też o kwestię pomocy wicestarostę obornickiego Przemysława Gronostaja. Oświadczył – mam zabezpieczone już w obecnym budżecie na potrzeby szpitala osiemset tysięcy złotych, by go wyposażyć. Zapewnił nas też, że posiada gwarancje na uzyskanie dodatkowo kilku milionów złotych z przeznaczeniem na inwestycje. Indagowany wobec tego w kwestii pompy za dwa tysiące złotych obiecał, że i na nią bez problemu powiatowi wystarczy.

Podobne artykuły