Oficjalnie kwiaty, w kuluarach krytyka

OBORNIKI. Tydzień temu poinformowaliśmy, że prezes PWiK Sławomir Pawlicki zrezygnował z dalszego kontynuowania pracy na stanowisku prezesa. Podczas ostatniej sesji rady miejskiej oświadczył, że w piśmie do burmistrz Obornik w którym zrezygnował z prezesury nie podał żadnych powodów, dementując tym samym naszą informację o złym stanie jego zdrowia. Podkreślił, że jedynym powodem rezygnacji z fotela jest upływ pięcioletniej kadencji. 

Mógł podpisać nowy kontrakt albo nie i wybrał to drugie. Pewnie sądził, że na tym wyjaśnieniu się skończy, gdy radna Waleria Liczak jęła dopytywać w dość napastliwy sposób, dlaczego zatrudnił Dominikę Białachowską, w jaki sposób i jaki był prawdziwy powód jego odejścia oraz kto go do tego zmuszał? Pawlicki wyjaśniał cierpliwie, że panią Dominikę zatrudnił w przedsiębiorstwie na stanowisku kierownika technicznego, bo jest fachowcem i ma wszelkie wymagane uprawnienia. Nikt go do niczego nie zmuszał, konkursu na wakat nie ogłaszał, bo nie musiał, a panią Białachowską znał jeszcze z pracy w sanepidzie i w gminie. Anna Rydzewska poprosiła radną Liczak, aby wreszcie przestała jątrzyć. Mając już głos, pochwaliła pięcioletnią współpracę z prezesem Pawlickim dodając, że ocenia ja dobrze. 

Radny Żółć też podziękował Pawlickiemu. Patrząc na pana prezesa niemal z wyrazem miłości zapewniał go i zgromadzonych –  dobrze panu oczu patrzy, co dowodzi, iż jest pan uczciwym człowiekiem i warto za to dawać medale i gratulować. 

Do głosu dołączył się natychmiast radny Kazimierz Adamek, podnosząc szlachetność prezesa i łagodność wobec pracowników. – Są oni bardzo zachwyceni z prezesury Pawlickiego, wołał pan Kazimierz. 

Po krótkiej przerwie Pawlicki wyszedł z sali a radny Żółć zaatakował go za brak podłączenia ulicy Krańcowej do kanalizacji, co jak wyjaśniła Anna Rydzewska, miało być załatwione przez PWiK. Podczas kolejnej przerwy można było usłyszeć w kuluarach wiele słów krytyki pod adresem Pawlickiego, a wśród nich zdanie, że „zadania go przerosły”, należało do łagodniejszych. Wymieniano ciągnące się ponad rok przyłączenia bloku w Urbaniu, wspomnianej Krańcowej, czy ulicy Bluszczowej w Kowanówku. Najdziwniejsze, że wśród krytyków nie brakowało też tych od kwiatów i pochwał.

Po sesji poprosiliśmy Sławomira Pawlickiego o komentarz, ale odmówił twierdząc, że nie chce, aby ktoś nim grał.  

Podobne artykuły