Kto donosi, a kto bierze łapówki i kto kogo podnieca – dyskutowano na sesji w Rogoźnie

ROGOŹNO. Napięcie panujące od początku kadencji pomiędzy burmistrzem Rogoźna a radną Tomaszewską, przewodząca opozycji, było zawsze dostrzegalne, ale ostatnio wciąż rośnie i to w postępie geometrycznym. Przykładem mogła być ostatnia sesja rady miejskiej Rogoźna. 

Zaczęło się od drobnych kąśliwości. Potem nastąpiła totalna krytyka ze strony Renaty Tomaszewskiej, wspieranej przez Romana Szuberskiego, skierowana ku osobie dyrektor Rogozińskiego Centrum Kultury Doroty Maderek. 

Ta ostatnia, nie okazała pokory i nie pozostając bierną, odpowiadała krytyką na krytykę. Dyskusja tak podgrzała atmosferę, że nastroje przeniosły się również na inne tematy, w tym ulubiony temat opozycji zatytułowany – kanalizacja. 

Po sprawozdaniu prezesa spółki wodno – kanalizacyjnej radna Tomaszewska postawiła zarzuty burmistrzowi. Bogusław Janus poradził Renacie Tomaszewskiej zapisać sobie, że to nie on odpowiada za kanalizacje podciśnieniową i dodał: pani wypisuje różne kłamstwa, gdzie się mówi różne rzeczy, że wziąłem łapówkę za taki system kanalizacji, tymczasem decyzję o tym systemie podjęli burmistrz Czesław Gruszka z Feliksem Kaczmarkiem a pozwolenie na budowę uzyskali, gdy ja jeszcze nie byłem burmistrzem. 

Tomaszewska zapewniła go natychmiast – nigdy nie powiedziałam, że pan burmistrz wziął łapówkę. Po chwili dodała kokieteryjne:  dreszcze, których pan dostaje na mój widok i pańskie podniecenie nie jest powodowane chyba moim wyglądem?

Dlaczego? – zapytał burmistrz – jest pani ładną kobietą – skomplementował radną i zaraz zarzucił jej, że jednak w internecie można przeczytać takie właśnie zarzuty o łapówce, o zarwanej rurze i jeszcze to wszystko podpisała Tomaszewska. 

Wypowiedź Janus zakończył uwagą: Też czuję, bo nie jestem z kamienia. Pani może walić we mnie, a ja nie?

Nim radna odniosła się do tej wypowiedzi, przewodniczący Szuberski dorzucił Janusowi zarzut, że jako burmistrz zaniechał kanalizacji deszczowej pod jedną z ulic. 

Wtedy radna Tomaszewska odzyskała głos i oświadczyła, że ma odwagę się podpisać. Może on ją nawet pozwać do sądu. Janus na to – do sądu nie pójdę, bo mam jedno życie i nie zamierzam go tracić na sądy, po co mi to? Co do rur zapadających się oświadczam, że taka jest technika tego miejsca. A to, że zrezygnowałem z kanalizacji deszczowej w Rogoźnie, to także nie jest prawda, a z czego zrezygnowałem można się dowiedzieć, bo tak zdecydowali inżynierowie, a nie ja i trzeba im wierzyć. 

Roman Szuberski insynuował dalej – można by jeszcze różnie o tym i różne wnioski wysnuwać.  Janus uciął to stwierdzeniem – dwa razy doniesiono na mnie do prokuratury. Nawet do Ziobry i pan podpisał te donosy. Nikt mi niczego nie zarzucił prokuratura sprawę zbadała i RIO także i nikt nie dopatrzył się niczego złego. Na końcu poradził przewodniczącemu – niech pan spróbuje być uczciwym.

Nasza relacja mogłaby być znacznie dłuższa, ale nie chcemy zanudzać nią czytelników. Chcieliśmy jedynie oddać klimat, w jakim rada miejska i władze Rogoźna decydują o losach miasta i gminy, o jego mieszkańcach i najważniejszych sprawach ich bytu. 

Podobne artykuły