Wojenka o osiedlowe drzewa

OBORNIKI. Przy szczytach bloku nr 3 na osiedlu Leśnym rosną drzewa. Posadził je niegdyś jeden z mieszkańców, a że rękę miał dobrą, drzewa pięknie po latach wyrosły. Spółdzielnia zleciła ocieplenie bloku a wykonawca zażądał usunięcia drzew, by móc przystawić rusztowanie. W tej sytuacji spółdzielnia złożyła w ratuszu wniosek o zgodę na wycinkę i tu zaczął się problem. 

Władze gminy niechętnie patrzą na wycinkę drzew w ogóle, a na wycinkę ich na terenie osiedla jeszcze mniej chętnie. Bogdan Bukowski doradzał, by drzewa przyciąć, prześwietlić a rusztowanie tak ustawić, by nie uszkodzić drzew. Oświadczył, że jeżeli komisja wyda zgodę na wycinkę, to spółdzielnia będzie musiała zapłacić ustawową rekompensatę w kwocie 2000 złotych od drzewa. 

Adwokatem spółdzielni został radny Marek Lemański. Stwierdził podczas ostatniej sesji, że drzewa i tak trzeba wyciąć, bo zasłaniają światło w mieszkaniach. Jednak jak twierdzą inni, tam gdzie drzewa rosną nie ma żadnych okien i niczego nie mogą przesłonić. Radnego oburzyła też kwota odszkodowania za zgodę na wycinkę. Wiceburmistrz nazwał ją rekompensatą i zapewnił, że takie są lokalne przepisy a on je musi i chce szanować. 

Warto tu dodać, że spółdzielnia odwołała się w tej sprawie nie tylko do Lemańskiego, ale także do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Pile. Tymczasem przyszło przedwiośnie i drzewa wróciły po zimie do życia. Z jednej strony bloku już zostały ładnie przycięte z drugiej czekają na ogrodnika lub owe Kolegium. 

Trudno przesądzić jak się skończy wojenka o drzewa. Jednak warto tu zacytować słowa wiceburmistrza – drzewo trzeba formować, a nie wycinać, bo wyciąć je można tylko raz, a szkoda.

Podobne artykuły