Rekordziści ze szpitala w Kowanówku

KOWANÓWKO. Od 11,70 zł do 124 zł brutto – tyle wielkopolscy lekarze dostają za godzinę pracy, podała Gazeta Wyborcza a dalej można było przeczytać:  są szpitale, w których można zarobić naprawdę dobrze – nawet po 124 zł na godz. Takie stawki dotyczą szpitala kardiologicznego w Kowanówku. 

Z zawartej w artykule wypowiedzi dyrektora wymienionej placówki wynikało, że nie potrafi on precyzyjnie podać stawki godzinowej „swoich” lekarzy. Postanowiliśmy to sprawdzić i wyjaśnić. 

– Nie ma w szpitalu stawek godzinowych, powiedział dyrektor Michał Manicki poproszony przez nas o rozmowę na temat zarobków. W całej lecznicy jest tylko czterech lekarzy na kontraktach. Specjaliści są opłacani nie za godziny pracy, ale za wykonanie zadania. Zadanie jest dokładnie określone i można je streścić najprościej tak: lekarz zajmuje się pacjentem od chwili przyjęcia go do szpitala do chwili wypisu do domu. Ma za to zadanie określone pieniądze i od niego zależy, by nie marnować czasu, ale zająć się pacjentem na tyle skutecznie, by rozwiązać jego problem w możliwie krótkim czasie. 

To wyjaśnienie pochodzi od naszej redakcji i być może czytając je kardiolog chwyci się za głowę, ale tak najłatwiej można wyjaśnić wynagradzanie zadaniowe. 

Ile zatem zarabiają lekarze w Kowanówku, zapytaliśmy dyrektora wprost – niestety znacznie, znacznie mniej niż wyliczyła to Gazeta Wyborcza, odparł Michał Manicki i dodał z uśmiechem – starałem się im wyjaśnić wynagradzanie zadaniowe a oni wyciągnęli z tego jakąś dziwną średnią i zostaliśmy rekordzistami. 

Zdołaliśmy się wcześniej dowiedzieć, że przy 160 godzinach pracy w miesiącu specjalista może liczyć w Kowanówku na stawkę 40 zł /h. Tu trzeba dodać, że jest to stawka brutto, z której opłaca on sobie ZUS i podatek. Osobno lekarze dostają za dyżury. Wówczas godzina jest wyceniona na około 30 złotych a w niedzielę nawet na 50 złotych. Jeśli lekarz weźmie pięć dyżurów, to może mieć nawet drugą pensję. Michał Manicki nie chciał podać dokładnych kwot zarobków zasłaniając się tajemnicą o dochodach, ale nie zaprzeczył a nawet dodał – jesteście znacznie bliżsi prawdy od Wyborczej. 

O dodatkowe dyżury nie jest w Kowanówku trudno, bo w ubiegłym roku szpital miał około 10 wakatów. W tym roku się poprawiło, ale zmieniły się przepisy i lekarz ma limit godzin. Lecznica musiałaby zatrudnić kolejnych 10 lekarzy specjalistów lub uzyskać zgodę już tam pracujących na wydłużone godziny pracy. Michałowi Manickiemu udało się to drugie. Pewna osoba ze związków zawodowych była w rozmowie z nami oburzona zbyt wysokimi zarobkami lekarzy z Kowanówka. Dla odmiany lekarz bez specjalizacji, prosząc o anonimowość, wyznał, że zarabia poniżej 3000. – Czy to za dużo – zapytał. Będzie lepiej po uzyskaniu II stopnia specjalizacji i dziesięciu latach praktyki. Do pensji dojdą wówczas poważne dodatki i zarobki się zwiększą. 

Konkludując to całe zamieszanie z zarobkami w Kowanówku, nie są one aż tak ogromne, jak to ktoś wyliczył. Nie są jednak tak małe, żeby było trudno o lekarzy. W rozmowie z nami dyrektor przyznał, że właśnie zatrudnił dobrego kardiologa z Lutyckiej, a dwóch innych lekarzy złożyło już podania o pracę w jego szpitalu. Na koniec przyznał, że lekarze w zarządzanej przez niego placówce mają zarobki adekwatne do wykonywanych zadań i w dużej mierze zależą od nich samych. Jego zmartwieniem są raczej zarobki pielęgniarek i nad tym musi pracować.  

Podobne artykuły