Zmiana warty w Bolsie

OBORNIKI. Wielu osobom ochroniarz kojarzy się z podstawnym herosem – komandosem, sprawnym fizycznie i doskonale wyszkolonym silnym mężczyzną lub kobietą o podobnych cechach. Tak bywa jedynie w filmach i na plakatach reklamujących firmy ochroniarskie.

Rzeczywistość często okazuje się być zupełnie inna. Wszystkiemu winne jest nazewnictwo. Były czasy, gdy stróż był stróżem i wymagano od niego jedynie tyle, aby był. Potem stróżów nazwano ochroniarzami i wzrosły wyobrażenia o tym fachu. 

Obrazuje to doskonale sprawa ochrony obornickiego Bolsa. Przez długi czas zakładu pilnowała firma Joker. Gdy zakład łatwo okradziono okazało się, że ochrona była raczej iluzoryczna i firmę zmieniono na City Security. Firma zdobywszy dobry kontrakt zaczęła czynić błyskawiczny nabór. W ostatnim tygodniu lutego rozeszła się po mieście i okolicy pocztą pantoflową informacja, że poszukiwani są pilnie ludzie do pracy w ochronie za wysoką jak na tę branżę stawkę dziewięciu złotych za godzinę i to na rękę. Jedni niedowierzali inni uwierzyli i 29 lutego podążyli pod bramę główną Bolsa, gdzie cicho po zmierzchu organizowano nabór do ochrony. 

Po 18 stanęła tam grupka mężczyzn w różnym wieku a obok lecz oddzielnie grupka młodych kobiet. Szybko okazało się, że są to w większości mieszkańcy Poznania. Z Obornik i okolicy przybyło ledwie kilka osób w tym owe panie. Zaczęto przyjmować do pracy. Mistrzem ceremonii był tajemniczy pan Maciej, może trzydziestoparoletni mężczyzna w mundurowym swetrze i cywilnych dżinsach. Najpierw ustalono, że żaden z kandydatów jeszcze nigdy nie pracował w ochronie i nie ma o niej zielonego pojęcia. 

Pan Maciej się tym nie przejął, lecz wraz z dwoma kolegami wyładowali z samochodów kartony z umundurowaniem służbowym. Sprawnie przebrano za ochroniarzy część kandydatów do pracy i obsadzono nimi posterunki zwalniane przez pracowników Jokera. 

Niektórzy z nowych ochroniarzy byli tak zaskoczeni, że nie zabrali nawet ze sobą kanapek sądząc, że jadą do Obornik tylko na rozmowę.  Tymczasem usłyszeli, że jakiś czas z braku pełnej obsady będą pracować w systemie 24 godzinnym.  Zmiana warty się dokonała. W czym problem? W oczekiwaniach. Bols ma nowych ochroniarzy, ale po mieście krążą plotki rozsiewane pewnie przez poprzedników, że kiepskich. Wystarczyłoby jednak wrócić do nazwy stróż i byłoby po kłopocie.

Podobne artykuły