Radny kontra szalet

OBORNIKI. Radny Marek Lemański dał się już dobrze poznać z nietuzinkowego sposobu krytykowania niemal wszystkiego. Podczas ostatniej sesji rady miejskiej wypowiedział on wojnę miejskiemu szaletowi. Lemański miał nadzieję, że istniejący na rynku szalet zniknie, tymczasem został on wyremontowany. 

Z odnowy szaletu tłumaczył się wiceburmistrz Bukowski. Wyjaśniał, że powody były dwa. Po pierwsze szalet już dojrzał do remontu a po drugie zaczął już na to naciskać sanepid. Lemański dał po tym wyjaśnieniu szaletowi spokój, choć słusznie zauważył, że nie jest on przystosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych. W odpowiedzi usłyszał, że jeśli niepełnosprawny zechce skorzystać z toalety, winien się skierować do któregoś z urzędów, bo są tam toalety odpowiednio przystosowane dla niepełnosprawnych. 

Szukaliśmy lepszej lokalizacji na nowoczesny i spełniający normy szalet, ale takiego miejsca, ani środków na to na razie nie znaleźliśmy, wyjaśniał Bukowski. Radny znów dał za wygraną choć uważał, że urzędy winny mieć widoczne tablice informujące o szalecie. Niejeden z przysłuchujących się dyspucie, widział oczyma wielki neon z napisem – Urząd Skarbowy i szalet. 

Podobne artykuły