Jak w czeskim filmie

POJEZIERZE DRAWSKIE, OBORNIKI. Niedawno donieśliśmy w oparciu o informacje zaczerpnięte z prasy lokalnej rejonu Pojezierza Drawskiego o postępowaniach prowadzonych przeciwko byłemu dyrektorowi szpitala MSWiA w Złocieńcu Stanisławowi Dobrzyckiemu. Prócz Powiatowej Gazety Drawskiej pisał o tym Głos Pomorza i wspomniał Głos Koszaliński. Gdy przeczytaliśmy w lokalnej gazecie wypowiedź Stanisława Dobrzyckiego, iż nic on o tym nie wie, a nawet sprawdzał  w policji i prokuraturze, czy faktycznie prowadzone jest jakieś postepowanie. Uzyskał w obu przypadkach odpowiedź przeczącą. 

Znów sprawdziliśmy na Pomorzu Drawskim. Redaktor Waldemar Rogal z PGD nie wzbogacił naszej wiedzy. Niewiele więcej uzyskaliśmy w nowej gazecie Tygodniku Pomorza Drawskiego. Pisali, ale kiedyś, teraz się już tym nie zajmują. Podobnie było w Sądzie Rejonowym w Drawsku, gdzie wysłaliśmy nasze zapytanie. Sekretariat II Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w Drawsku Pomorskim potwierdził ponad wszelką wątpliwość, że była prowadzona przez nich sprawa Stanisława Dobrzyckiego, ale już się zakończyła. O jej wyniku może nas poinformować jedynie za zgodą prezesa Sądu, ale to musi potrwać. Czekamy i zastanawiamy się, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Kto z rejonu Złocieńca, Drawska lub Kańska chce zaszkodzić panu Stanisławowi? 

O sprawie dotyczącej molestowania nikt nic bliżej nie wie. Prokurator Rejonowy wyjaśnił nam, że takie postepowanie może toczyć się w sprawie a nie przeciw konkretnej osobie więc nasze pytanie jest bezpodmiotowe. Pouczeni musimy wyraźnie powiedzieć, że molestowanie nie musi koniecznie dotyczyć sfery damsko męskiej, ale jest to również mobbing, czyli uporczywe i krzywdzące wymagania wobec pracowników czy terror psychiczny w miejscu pracy. W złocienieckim szpitalu MSW i A nikt niczego takiego nie potwierdził, ale osoba prosząca o anonimowość przyznała, że były dyrektor był bardzo wymagający i może ktoś złożył gdzieś skargę. Tyle naszych redakcyjnych ustaleń. 

Nie jest naszym zamiarem jakiekolwiek nękanie dyrektora Dobrzyckiego. Chcemy sprawę wyjaśnić, by go choćby oczyścić z posadzeń, jeśli te okażą się ostatecznie bezpodstawne. Wieści do których dotarliśmy mogą być dostępne dla każdego. Osoba piastująca tak ważne stanowisko i odpowiadająca za ogromny majątek powinna być poza wszelkimi podejrzeniami. 

Tymczasem Stanisław Dobrzycki słynie z tajemniczości. Docierające do Obornik enuncjacje na jego temat muszą ostatecznie budzić uczucia od zaciekawienia aż po zdenerwowanie. Wsłuchiwanie się w nie jest rolą prasy. 

Mamy nadzieję, że cała sprawa zakończy się w myśl starego przysłowia „słowo ptakiem wyleci a wołem wróci”. 

Podobne artykuły