Zuchwały atak złodziei i kasiarzy na obornickiego Bolsa

OBORNIKI. Wydarzenia, które rozegrały się przy ulicy Kowanowskiej na terenie obornickiego Bolsa w nocy 16 stycznia są tak nieprawdopodobne, że stanowić mogłyby kanwę jakiegoś hollywoodzkiego filmu sensacyjnego.

W środku nocy kilku mężczyzn sforsowało ogrodzenie i przez otwarte okno weszło do pomieszczenia działu informatyki biurowca. Tam rozcięli metalową kasę. Gdy nie znaleźli w niej tego, czego szukali, wyłamali drzwi do innych pomieszczeń biurowych. Systematycznie przeszukiwali je jedno, po drugim.

Gdy doszli do biura radcy prawnego, wynieśli z niego na rękach znajdującą się tam metalową szafę. Szafę przenieśli poza teren Bolsa, kilkadziesiąt metrów dalej rozcięli ją i porzucili – już poza terenem obiektu.

Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że o dziwo nic nie zginęło, jednak szczegóły będą znane dopiero po inwentaryzacji sprzętu. Trwają poszukiwania sprawców.

Teren firmy objęty jest monitoringiem wizyjnym i ochraniany przez pracowników firmy specjalizującej się w ochronie osób i mienia. Przestępcy nie kryli się ze swoją działalnością, wszystko niemal robili otwarcie i z dużym hałasem. Na koniec jakby nigdy nic wynieśli z zakładu wielką metalową szafę. Jak zdołaliśmy ustalić, pracownicy ochrony tłumaczyli się, że uważali, iż na terenie zakładu trwają jakieś prace remontowe i dlatego nie interweniowali.

Nie wiadomo do końca, co było celem zuchwałego włamania. Wiadomo, że w takiej firmie nie przechowuje się gotówki w biurze, więc raczej nie pieniądze. Najbardziej prawdopodobne jest to, iż sprawcy szukali banderoli do akcyzy na alkohol. Takie banderole uzyskują na czarnym rynku alkoholi wysoką wartość, gdyż pozwalają wprowadzić do obiegu nielegalną wódkę zza wschodniej granicy lub nielegalnie wyprodukowaną we własnych rozlewniach. Rozważana też jest hipoteza, że za włamaniem stoi konkurencyjna firma ochroniarska, która chciałaby przejąć lukratywną umowę z Bolsem.

Podobne artykuły