Rydzewska: pozwę byłego starostę do sądu za fałszywe oskarżenia i wywalczę od niego pieniądze na cele społeczne

ROŻNOWO, OBORNIKI. Gdy nieco ponad rok temu Anna Rydzewska ogłosiła starania o reelekcje na urząd burmistrza zaczęło się poszukiwanie haka. Były starosta a jednocześnie kandydat na burmistrza uważał być może, że każdy ma jakiegoś „trupa w szafie” i tylko wystarczy go dobrze poszukać. Doniósł na Rydzewską do prokuratury, że skłamała pisząc, iż na zalesionych działkach w Rożnowie nie prowadzi się gospodarki leśnej, a przecież w jego mniemaniu się ją prowadzi. 

Prokuratura sprawą zbadała i umorzyła. Były startosta doniósł więc na prokuratora do jego zwierzchników, że umorzył. Tę sprawę zbadała inna prokuratura i znów umorzyła. 

Ostatecznie sprawę zbadała, dla porządku, jeszcze jedna prokuratura, tym razem z Chodzieży. I tam nie doszukano się przestępstwa i sprawę umorzono. Anna Rydzewska o gospodarce leśnej w Rożnowie mówiła – nie może być prowadzona gospodarka leśna, skoro właściciel działki nic o niej nie wie. Mogła tak twierdzić, bo sama była od 10 lat właścicielką jednej z działek.

Żuromski przegrał sromotnie wybory, Rydzewska je wygrała i sprawa „trupa w szafie” przyschchła. 

Tymczasem okazało się, że jest jeszcze ktoś, kto nie może otrząsnąć się po traumie z powodu przegranych wyborów. Były kandydat na burmistrza Witold Żółć i skupiona wokół niego opozycja wobec Rydzewskiej postanowiła wywlec „trupa z szafy”, odkurzyć go i znów straszyć nim burmistrz. Opozycjoniści podparli się pismem skierowanym ponoć z prokuratury do Żuromskiego a dotyczącym wnikliwego zainteresowaniem się sprawą rożnowskiego lasu. Wynika z tego, że prokuratura we wrześniu zaczęła dalej badać problem i okoliczności dotyczące gospodarki leśnej na działkach i związanym z tym podejrzeniem niedopełnienia obowiązków przez burmistrz. 

Anna Rydzewska oświadczyła ostatnio publicznie, że żadnej sprawy już nie ma. Pytała nawet prokurator Godkowską prowadzącą niegdyś dochodzenie, o rezultaty i usłyszała tam, że sprawa jest w jej wątku zakończona. Rydzewska zasugerowała, iż mogły wystąpić nieprawidłowości zawinione przez starostwo. Dodała też w stronę opozycji – dopóki trwała kampania wyborcza godziłam się na to, teraz już takiej zgody na opluwanie i obrażanie mnie nie ma i nie będzie. Na koniec ostrzegła, że pomimo braku czasu pozwie jednak Żuromskiego do sądu o rozsiewanie fałszywych oskarżeń, bo przekroczyło to już wszelkie granice.  Rydzewska chce uzyskać od Żuromskiego spore pieniądze, które zostana przeznaczone na cele społeczne. 

Annie Rydzewskiej można pozazdrościć, że pomimo pięciu lat poszukiwań opozycja „znalazła na nią” aż tylko tyle.

Podobne artykuły