Biwak z kapturnikiem

KOWANÓWKO. Wzorem lat ubiegłych, także w tym, roku na terenie stanicy harcerskiej w Kowanówku pojawili się młodzi biwakowicze. Przybyli z ternu całej gminy w dwóch 40 osobowych grupach. 

Organizatorka biwaku Hanna Garstecka żałowała, że nie ma większej bazy, bo chętnych było znacznie więcej, niż mogła pomieścić. Tegorocznym leitmotivem obozu był rycerski obyczaj. W „królestwie dębowym”, bo tak zwał się obóz, dzieci i młodzież poznawały średniowieczne tańce, zwyczaje i opowieści z minionych czasów, pełnych czarów i smoków, dzielnych rycerzy oraz nadobnych dam dworu. 

W przedostatnim dniu następowało pasowanie a w ceremoniale brali udział, ci, którzy pragnęli kontynuować rycerskie cnoty również po powrocie do domów. To nie były jedyne atrakcje. Innymi była woda, wycieczki i zabawy. Wiele atrakcji dostarczał im każdy dzień, daleko od mamy, noc przespana w namiocie i tajemnicze otoczenie lasu nad rzeką. 

Od biwakowiczów usłyszeliśmy historię tajemniczego „kapturnika”, który straszył ich co noc i co dnia, aż w końcu uprowadził nawet jedną z koleżanek. Na szczęcie szybko ją zwrócił a na nieszczęście, dlatego że…była nudna. 

Biwak został dofinansowany kwotą 7 tys złotych przez Urząd Miejski, dzięki temu pobyt na nim kosztował niemal symbolicznie. Harcerze zajmowali się swymi gośćmi jako wolontariusze, co ograniczyło koszty biwaku i pozwoliło na uatrakcyjnienie pobytu w Kowanówku.

Biwakowicze dobrze się bawili i obiecali wrócić za rok a wielu z nich ma zamiar kontynuować swą przygodę w harcerstwie.  

Podobne artykuły