Akcja protestacyjna w szpitalu trwa

OBORNIKI. Jak informowaliśmy poprzednim numerze gazety, wszystkie cztery związki zawodowe, jakie znajdują się w szpitalu trwają w sporze z dyrekcją, lecz nie mogą się z nią porozumieć. 

Dyrektor Stanisław Dobrzycki prócz pełnionej funkcji, prowadzi także działalność gospodarczą (to w tym powiecie standard) i najczęściej można go teraz spotkać w Turku. Tam proponuje restrukturyzację tamtejszego szpitala a jest to zadanie nadzwyczaj lukratywne, bardziej niż administrowanie macierzystym szpitalem. 

W rozmowie z nami, pracownice szpitala wspominały bardzo trudny rok, gdy placówka stała na krawędzi bankructwa. – Nie było pieniędzy już na nic. Dostawcy odmawiali, komornik stał za drzwiami. Wtedy razem z dyrektorem Kościjańskim podjęliśmy trud ratowania naszego szpitala, i miejsca pracy. Rezygnując z premii i podwyżek, w trudnych warunkach udało się poprawić byt placówki. 

To że w obecnie sytuacja finansowa szpitala jest niezła nie jest, w ich ocenie, sukcesem nowego dyrektora, ale efektem zbiorowego wysiłku wszystkich pracowników, podjętego gdy go jeszcze w Obornikach nie było. Dyrektor zajęty swą drugą działalnością przebywa obecnie na urlopie, co dziwi zwłaszcza teraz, gdy nad obornicką placówką wisi akcja strajkowa. 

Zdaniem związkowców – swą postawą dyrektor pokazuje ignorancję dla protestujących pracowników, ich roszczeń, a tym samym brak zainteresowania pacjentem, który może pozostać bez opieki, jeśli do strajku okupacyjnego dojdzie. 

Dziwi też milczenie zarządu powiatu i rady powiatu odpowiedzialnych za szpital. Jeżeli dyrektor Dobrzycki ma bardzo kiepski kontakt z pracownikami szpitala, którym zarządza i nie potrafi z nimi prowadzić partnerskich rozmów, winien zająć się tym organ założycielski. Ten niestety tego najwyraźniej także nie potrafi. 

Podobne artykuły