Pobicie na ulicy i dziwna interwencja policji

OBORNIKI. W poniedziałek wielkanocny 9 kwietnia około godziny 22 szedł ulicą Szpitalną 39-letni mężczyzna mieszkaniec Obornik, niegdyś czynny sportowiec – karateka. Zaobserwował grupkę młodych mężczyzn zachowujących się bardzo głośno i agresywnie.

Gdy zaczęli niszczyć znajdujący się tam płotek wyrywając zeń drewniane elementy zwrócił im uwagę, iż nie powinni tego robić. W odwecie na zwróconą im uwagę rzucili się na niego z owymi drewnianymi sztachetami w dłoniach wyrwanymi z ogrodzenia przy sklepie z trumnami.

Oborniczanie Bartosz D. – lat 17 – i Adam R. – lat 17 – i Michał B. – lat 18 – bili go i kopali, jakby chcieli zabić. Towarzyszył temu przerażający spektakl krzyków, przekleństw, pisku jakichś dziewczyn i wołania o pomoc.

Mężczyzna dzięki swej zwinności uratował na szczęście życie. Bandyci, bo jakże inaczej ich nazwać, połamali mu ręce i rozbili mu głowę.

Do zdarzenia doszło u zbiegu ulic Piłsudskiego i Szpitalnej. Obserwujący z przerażeniem bestialskie zdarzenie wezwali policję. Jak nas poinformowały osoby obserwujące zdarzenie, radiowóz wyjechał po co najmniej drugim telefonie i dłuższym czasie, niż należało się spodziewać.

Policjanci w końcu pomknęli z odsieczą, ale…w przeciwnym kierunku. Jak wyjaśnił nam to komendant policji, powodem pomyłki była źle przekazana lub odebrana informacja, iż biją człowieka koło sklepu Żabka przy Piłsudskiego. Dlatego Volkswagen Transporter wyjechał z parkingu policyjnego w lewo a następnie skręcił w Kopernika. Funkcjonariusze sądzili bowiem, że mowa o sklepie koło fary i tam właśnie ruszyli.

Tymczasem po pobiciu koło Żabki przy Szpitalnej sprawcy udali się dalej a po pobitego podjechała karetka pogotowia. Jak zapewnił nas Wojciech Spychała, akcja policji będzie powodem do podjęcia czynności sprawdzających.

Młodzi bandyci odeszli niezbyt daleko. Pokłócili się jednak, co doprowadziło ich do kolejnej bójki. Tym razem bili się pomiędzy sobą.

Jeden z nich wyjął nóż i ugodził Michała B. w okolicy lędźwiowej lewej nieomal sięgając nerki. Doznał on nie tylko obrażeń w postaci rany kłutej, ale i rany tłuczonej głowy. Również rany głowy doznał Dawid S. Także ranny został Adam R. i z ranami głowy oraz złamanym nosem dołączył do kolegów w szpitalu.

Policjanci zatrzymali całą czwórkę. Na miejscu bójki zabezpieczono również nóż, do którego na razie nikt się nie przyznaje. Sprawcy napadu staną przed sądem. My dowiedzieliśmy się z pewnego źródła, że grupa kolegów pobitego karateki szykuje już odwet na sprawcach pobicia.

Podobne artykuły