Nepotyzm, czy wołowina?

OBORNIKI. Tematem, który zdominował nadzwyczajną sesję Rady Powiatu nie była wcale sprawa szpitala, która stała się powodem do jej zwołania, lecz kontrowersyjna sprawa wyboru dyrektora Zespołu Szkół im T. Kutrzeby w Obornikach, czyli popularnej Zawodówki.

Radny Edmund Kuźniak dopytywał się ze zwykłą sobie dociekliwością szczegółów dotyczących konkursu. Po informacji, iż nauczyciel startujący w wyborach w mniemaniu władz nie złożył odpisu dyplomu, można było zauważyć, iż zaskoczyło to opozycję.

Kuźniak przypomniał: Przecież ten nauczyciel uczy wiele lat, więc wiedzieliście, że miał dyplom. To śmieszne, co tu teraz mówicie.

Wobec braku rzeczowych wyjaśnień dodał: Może mu ten dokument jakoś wyparował?

Dopiero tu głos w sprawie zajął starosta Wańkowicz zapewniając radnych – Ja nie widziałem osobiście, jak ten dokument parował.

Kuźniak na sarkazm starosty wyraził osąd – pachnie mi to nepotyzmem.

– A mi wołowiną – natychmiast zripostował starosta.

Chwilę potem Wańkowicz odczytał wyjaśnienie, z którego wynikało, że w komisji mającej ocenić kandydatów na dyrektora szkoły zasiedli: Paweł Drewicz, Adam Olejnik, Piotr Neter, Arleta Markiewicz, Ewa Walczak, Hanna Stawla i Danuta Bocer, Zbigniew Wojdowski i Jolanta Grabowska oraz osoby z organu prowadzącego. Były to dwie a nie trzy osoby, bo Jan Stanek (którego żona pracuje  w tejże szkole) nie dojechał, co nie ma jednak żadnego znaczenia.

Maciej Jóźwiak, wedle słów starosty, chciał złożyć dokumenty spięte w skoroszycie i opakowane foliowe koszulki. Poprosił o sprawdzenie tych dokumentów urzędniczki z wydziału oświaty. Poinformowany przez nie, że nie mogą tego zrobić, bo zrobi to komisja, dały mu kopertę by je zapakował. Zrobił to i zakleił kopertę w obecności pracownic. – Nieprawdę napisała „Ziemia Obornicka”, że urzędniczka odniosła ją do sekretariatu, bo odniosła tam kopertę Szuberska a on jej towarzyszył. Listy złożonych dokumentów mu nie zrobili i nie potwierdzili, bo by musieli rozkleić kopertę. Jednak trzymano ją w kasie pancernej. Pobrano stamtąd później i poddano procedurze konkursowej. Tam komisja otwierała kopertę razem, ale bez Jóźwiaka, który stał na korytarzu. Komisja konkursowa musi postępować zgodnie z przepisami i tak też postąpiła. Skoro nie było wszystkich dokumentów, komisja nie mogła go dopuścić.

Tyle wyjaśnień starosty. Kuźniak zdziwił się, że nikogo z opozycji do komisji nie zaproszono. Gdyby tak zrobili, to byłoby czyściej. Można było zresztą znaleźć więcej lepszych rozwiązań.

Na tym dyskusję w sprawie konkursu jednak zakończono i można by na tym też zakończyć i ten artykuł, gdyby nie doszło do niesmacznego zajścia, na krótko przed przerwą.

W czasie wyjaśniania, było nie było, dość pyrrusowego zwycięstwa Waldemara Molskiego, jego tata – radny i członek  Zarządu Powiatu – siedział na sali rażony nieprzychylnym wzrokiem większości zgromadzonych tam osób.

W końcu napięcie dało znać o sobie, bo podbiegł do radnego Kuźnika i zagroził, że go pozwie do sądu. Pozwem Molskiego nie należy się jednak zbytnio jednak przejmować, bo nie raz kogoś już pozywał, gdy był jeszcze radnym w Ryczywole, a po sesji rezygnował, więc to pewnie taka jego poza.

Prawdziwa dyskusja zaczęła się dopiero w kuluarach. Tu już radni nie przebierali w słowach i ostrych osądach.

Podobne artykuły