Podejrzani o kradzież gazu

ROGOŹNO. Wiele osób spotykało się choć raz z niesprawiedliwością urzędników, pracowników różnych instytucji i bzdurnymi przepisami, którymi się tamci kierują. Już zupełnie źle jest, gdy przepis jest niejasny a urzędnik chce być ważny a do tego jest mało życzliwy.

Z czymś takim spotkali się właśnie państwo P. mieszkający przy ulicy Krótkiej w Rogoźnie. Od grudnia minionego roku Wielkopolska Spółka Gazownicza z Poznania dość skutecznie utrudnia im życie. Wszystko zaczęło się od tego, że podczas rutynowej kontroli szczelności rur gazownik dopatrzył się braku plomby zabezpieczającej osłonę liczydła. W jego ocenie wskazywało to na „lewe” podłączenie, czyli ewidentną kradzież gazu. Opinie Obwodowego Urzędu Miar w Tczewie i METRIX – Grupy APATOR w Przeźmierowie świadczyły o tym, że w wyniku dostępu do liczydła nastąpiło zaniżenie wskazań ilości zużytego gazu.

Nie pomogły niestety żadne tłumaczenia i wyjaśnienia, iż państwo P. prowadząc działalność gospodarczą całymi dniami przebywają poza domem, sporadycznie korzystają z dobrodziejstw gazowni a ich rachunek za pobór gazu waha się zwykle w granicach 40 zł. Teraz otrzymali rachunek dodatkowy na 240 zł. – Trzeba go traktować jako karę, bo zużycia na taką kwotę nie było – twierdzi pan Stefan P.

Wymiana pism z gazownią trwa po dzień dzisiejszy. Państwo P. nie poczuwają się zobligowani do zapłaty za coś czego nie kupili, natomiast Wielkopolska Spółka Gazownicza trwa z uporem przy swoim. Licznik pomiaru gazu w tym bloku znajduje się na klatce schodowej, w odległości 1,5 m. Jeśli by ktoś wykonałby lewe podłączenie to byłoby ono widoczne gołym okiem, bowiem gaz musiałby być transportowany do mieszkania jakimś wężem. Zerwania plomby może dokonać ktokolwiek. Państwo P. uważają, że spotyka ich niesprawiedliwość. My dodajemy – póki WSG jest monopolistą będą bezsilni, choć trudno do tego przywyknąć.

Podobne artykuły