Opozycja zwołuje nadzwyczajną sesję

OBORNIKI. Jeszcze niedawno opozycja w Radzie Miejskiej Obornik usiłowała pozbawić mandatu Annę Rydzewską. Tydzień później na wniosek tych samych radnych czyniono próbę odwołania przewodniczącego Rady Piotra Desperaka.

Wynik można było z góry przewidzieć. Andrzej Ilski zaproponował by radni wycofali się ze swego pomysłu, ci jednak z uporem wartym lepszej sprawy brnęli dalej. Efektem głosowanie było 9 głosów za odwołaniem Desperaka i 11 głosów przeciw.

Piotr Desperak będzie więc nadal przewodniczącym, choć Waleria Liczak wróżyła mu, iż taka zabawa może mieć miejsce, co cztery miesiące. Tak można najkrócej streścić nadzwyczajną sesję Rady Miejskiej.

Warto może jeszcze dodać, iż jednym z poważniejszych zarzutów, jaki opozycja postawiła przewodniczącemu było to, że nie poinformował jej oficjalnie o tym, iż Anna Rydzewska ma problem z niewysłanym w terminie oświadczeniem o działalności gospodarczej męża. Nieco to było obłudne, bowiem radni z opozycji należą do najwierniejszych czytelników lokalnej prasy a ta jak i całe miasto trąbiła o tym we wszystkie strony. Zarzucono mu też, że sesja, podczas której radni mieli się odnieść do wniosku o wygaszenie mandatu burmistrza, odbyła się pod koniec 30 dniowego terminu a nie na jego początku.

Piotr Desperak wyjaśnił, iż było to celowe, bowiem chciał jak najbardziej zbliżyć się terminem do dnia, wydania orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Jak pokazało to później życie, miał rację. Decyzją Trybunału zamęt wokół mandatu umarł śmiercią naturalną. Ostatnim zarzutem było stwierdzenie, iż przewodniczący działa w interesie władzy wykonawczej a nie ustawodawczej. Zainteresowany zaprzeczył temu z całą stanowczością.

Ta próba sił może świadczyć o sporej frustracji opozycji spowodowanej bezsilnością. Brak pomysłów próbuje się nadrabiać spektaklami pod tytułem "odwołajmy dzisiaj kogoś” lub wybrykiem z cyklu „niebezpieczna fontanna” Burmistrz Rydzewska gorąco namawiała swych opozycjonistów do wspólnego działania na rzecz społeczeństwa. W jej ocenie wspólnie można zrobić więcej a zadań jest bez liku. Ciągłe potyczki niczemu i nikomu nie służą.

Kilku radnych, dotąd przeciwnych Rydzewskiej, zaczęło przyznawać jej cicho rację. Rozmowy kuluarowe dowiodły, iż stopień zajadłości w opozycji jest jednak bardzo różny. Opozycjonista Kazimierz Adamek zapytany przez nas, co tak naprawdę ma przeciwko Piotrowi Desperakowi odpowiedział – kazali mi głosować za odwołaniem, bo jestem w grupie i muszę tak głosować, jak grupa.

Podobne artykuły