Czarny tydzień na rogozińskich drogach

GMINA ROGOŹNO. W tym krótkim okresie czasu na terenie gminy Rogoźno doszło do wielu wypadków nie tyle spowodowanych brawurową jazdą co stosunkowo trudnymi warunkami atmosferycznymi. Dość rzec, że po Rogoźnie jeździła tylko jedna piaskarka i to chyba tylko po to, by wyjeździć kilometry, bo piasku jakoś nie było widać.

Na skutki nie trzeba było długo czekać. W rejonie skrzyżowania ul. Kotlarskiej z ul. Gościnną gdzie kierujący VW Pasatem uderzył w tył Opla Corsy a ten z kolei uderzył w Pontiaca. Bywało też trudno wyhamować samochód przed światłami lub przy przejściach dla pieszych. Część wino za to ponosi zły stan nawierzchni.

Były też inne stłuczki jak uszkodzenie radiowozu policyjnego podczas akcji gaśniczej na Osiedlu Przemysława. Kierujący samochodem Peugeot 206 w minioną sobotę w Pruścach nie zachował należytej ostrożności, zjechał na pobocze i koziołkując, zakończył swoją jazdę dachowaniem. Zdarzenie to skończyło się na szczęście powierzchniowymi obrażeniami, które zostały opatrzone w szpitalu wągrowieckim.

Również na drodze krajowej nr 11 i to szczególnie w obrębie Gościejewa, doszło do wielu wypadków, ale na szczęście nie tragicznych. Najgorszym dniem był miniony piątek, gdy już z samego rana kierujący Oplem Astra mieszkaniec Chodzieży wpadł w poślizg, zjechał na sąsiedni pas ruchu i zderzył się z nadjeżdżającym z przeciwka Lublinem prowadzonym przez mieszkańca Poznania.

Chwilę później w nieomal tym samym miejscu, kierujący Citroenem mieszkaniec Piły doprowadził do zderzenia z samochodem DAF, którym kierował mieszkaniec Pabianic. Podczas, gdy ratowano poszkodowanych w wypadku na przejeździe kolejowym relacji Rogoźno-Krzyż, czarny scenariusz piątkowych wypadków w Gościejewie dopełniła 21 letnia kobieta kierująca Oplem Tigra, która jechała w kierunku Poznania. Nie zachowując należytej prędkości, wpadła w poślizg, wyleciała z drogi. Kapotażowała (dachowała) na przydrożnym polu.

Na pierwszy rzut oka wypadek wyglądał bardzo groźnie a ponieważ karetki pogotowia brały udział w innych zdarzeniach, na pomoc wezwano śmigłowiec z Poznania. Interwencja była jednak zbyteczna, ponieważ nie stwierdzono na tyle poważnych obrażeń by transportować poszkodowaną do szpitala a i ona sama odmówiła transportu i o własnych siłach opuściła wywrócony pojazd.

Szukając przyczyn warto wspomnieć, że nawierzchnia 11 zostawiła wiele do życzenia a brak wyobraźni u kierujących dopełnił dzieła.

Podobne artykuły