Bezrobocie gwałtownie spada, obornicka gospodarka w szaleńczym tempie pnie się do góry

POWIAT OBORNICKI. Już w grudniu pisaliśmy, podając informacje o rekordowych obrotach sklepów, że rok 2006 był najlepszym dla Obornik i całego regionu na przestrzeni ostatnich kiludziesięciu lat. Jednak dane, jakie opublikowały poszczególne ministerstwa, instytuty statystyczne i organizacje regionalne za rok 2006 są wręcz porażające i zaskoczyły nawet największych optymistów.

Przypomnijmy, że Polska w 2006 roku miała największy w Unii Europejskiej wzrost gospodarczy, najbardziej znaczący udział inwestycji na głowę mieszkańca oraz największy spadek bezrobocia. Jeżeli jednak nasz kraj staje się pomału tygrysem Europy, to Oborniki okazują się jej małym tygrysiątkiem. Jako region miejsko-wiejski pod względem przyrostu parametrów gospodarczych lokujemy się w ścisłej czołówce europejskiej.

Przede wszystkim spadek bezrobocia w powiecie obornickim był wyjątkowy. W grudniu wyższy spadek w Wielkopolsce zanotowano jedynie na terenie silnie zurbanizowanych i przemysłowych powiatów poznańskiego i pilskiego.

Na koniec 2006 roku oficjalnie bez pracy było 2859 osób  – o ponad 27% mniej niż w końcu 2005 roku. W sumie prace w ciągu roku otrzymały 1063 osoby.  Oficjalna stopa bezrobocia wyniosła 14,4%.

Wśród 2859 bezrobotnych aż 2029 (71%) były to kobiety. Tylko 352 (12%) osoby miały prawo do zasiłku, 1408 (49%) bezrobotnych mieszkało na wsi.

Spośród bezrobotnych 1703 (60%) osoby to jednak tak zwani "długotrwale bezrobotni".  Przeważają wśród nich ci, którzy w ogóle nie chcą podjąć pracy, bądź też na stałe pracują w tak zwanej "szarej strefie", nie płacąc podatków.

Najbardziej znaczący był spadek bezrobocia wśród młodych ludzi, tylko 663 (23%) zarejestrowanych osób nie ukończyło 25 roku życia. 102 bezrobotnych miało wykształcenie wyższe. Żeby nie było tak słodko, dodajmy, że tylko 29 osob objęto programami aktywnego zwalczania bezrobocia (prace interwencyjne, szkolenia itp.).

W praktyce bezrobocie nie istnieje.  Spośród zarejestrowanych tylko około 1000 osób są to rzeczywiście bezrobotni – szukający pracy. Przeważają wśród niech kobiety spoza Obornik. Nie podejmują na razie pracy jedynie dlatego, że nie odpowiada im dojazd, wysokość pensji czy charakter zajęcia. Miejsca w zakładach pracy na nich jednak czekają, a kto nie wierzy może przejrzeć ogłoszenia o pracę, które publikujemy w każdym numerze od kilku miesięcy. Pracodawcy skarża się, że w niektórych zawodach nie ma już pracowników w regionie i może to poważnie spowolnić dalszy wzrost gospodarczy.

Nieco ponad 5% dorosłych mieszkańców powiatu obornickiego pracuje poza jego granicami, głównie w Poznaniu. Szacuje się, że na stałe lub czasowo zagranicą znajduje się blisko 3% aktywnych zawodowo.  Razem więc około 8% oborniczan pracując poza granicami powiatu płaci swoje podatki tutaj, znacząco przyczyniając się do rozwoju gospodarczego regionu. Jednocześnie około 400 osób pracuje na terenie powiatu, ale mieszka poza jego granicami.

Wskaźnik wzrostu gospodarczego przez ostatnie lata wahał  się pomiędzy 2-3% przyrostu rocznego. W 2006 roku wzrost gospodarczy na terenie powiatu obornickiego wyniósł nieco ponad 9% i należał do najwyższych  w Wielkopolsce i całym kraju, jeżeli pominąć wielkie aglomeracje miejskie.

Na tak wysoki wskaźnik wzrostu złożyło się wiele czynników. Pierwszym była oczywiście ogólnopolska koniunktura, której Oborniki są częścią. Drugim – bardzo korzystny moment w jakim znalazły się Oborniki i Rogoźno. Otóż już przed laty upadły wielkie zakłady przemysłowe, które tylko przynosiły straty. Proces ten zakończyło bankructwo Fabryki Mebli. Stopniowo byli pracownicy tych zakładów znaleźli swoje miejsce  w nowych przedsiębiorstwach, przynoszących dochód. Trzecim czynnikiem było skuteczne rozbicie przez policję i prokuraturę większości tak zwanych "złodziejskich firm", które wyprowadzały pieniądze z rynku do prywatnych kieszeni przestępców.

Na oczyszczonym z balastu i otwartym dla uczciwych przedsiębiorców rynku z roku na rok wzrasta liczba średnich i małych firm. Ten sektor wykazał w zeszłym roku wzrost rentowności o ponad 20%. Duża część firm wykonuje swoje usługi na rynkach zewnętrznych, głównie w Poznaniu, ale zysk kierowany jest do powiatu obornickiego. Istnieje też kilka małych i średnich firm, na przykład  w branży elektronicznej czy odzieżowej, które niemal całą produkcję kierują na eksport poza granice kraju.

Również te spośród większych przedsiębiorstw, które przetrwały trudny okres i się z powodzeniem zrestrukuryzowały, należycie zarządzane zaczęły wreszcie przynosić znaczące dochody. Przykładem jest tutaj przekształcony w Ruukki dawny Metalplast.

Do rozwoju gospodarczego przyczyniły się także liczne inwestycje, których podjęły się władze samorządowe gmin Oborniki i Rogoźno. W dużej mierze finansowane były one z pieniędzy Unii Europejskiej a realizowane przez lokalne firmy. Był to poważny zastrzyk finansowy dla regionu. Dałby on jeszcze większe rezultaty, gdyby nie pasywna polityka wobec europejskich inwestycji gminy Ryczywół oraz starostwa powiatowego.

Wymieńmy kilka najbardziej oczywistych skutków wysokiego wzrostu gospodarczego Ziemi Obornickiej. W ciągu roku średnia płaca wzrosła z 2200 na 2500 zł brutto. Najbardziej znaczący wzrost płac nastąpił  w budownictwie, małych zakładach przemysłowych oraz usługach finansowych. Opłacalność produkcji rolnej gospodarstw towarowych, po wliczeniu dopłat z Unii Europejskiej, wzrosła o 9%. Wartość inwestycji w  powiecie w roku 2006 wycenia się na około 120 mln zł. Ceny nieruchomości poszły w górę średnio o 60% a  obrót nimi wzrósł o 24%.  

Szacuje się, że w 2007 roku tempo wzrostu gospodarczego nie tylko się utrzyma, ale być może nawet wzrośnie. Ruukki już zadeklarowało nowe inwestycje warte 40 mln zł. Szereg małych i średnich przedsiębiorstw planuje dalsze nakłady i wzrost zatrudnienia. Będzie zwiększała się  liczba mieszkańców powracających z zagranicy, chcących lokować pieniądze w miejscu swojego zamieszkania. Gminy Oborniki i Rogoźno kontynuują starania o dalsze środki z Unii Europejskiej i otwierają kolejne zadania. Być może zmiana we władzach powiatu przyczyni się do aktywizacji gospodarczej starostwa, chociaż to ostatnie może być tylko pobożnym życzeniem.

Na koniec wspomnijmy o zagrożeniach dla dalszego rozwoju, które można  wyeliminować właśnie w okresie prosperity, nie czekając na gorsze lata, gdy będą ciągnęły gospodarkę w dół. Gminy i powiat nadal za dużo pieniędzy wydają na zadania nie związane z gospodarką. Olbrzymie są koszty rozbudowanej biurokracji, dopłacania do rozdmuchanej oświaty, źle zorganizowanej  i kulejącej gospodarki komunalnej, pomocy społecznej. Co najmniej dodatkowe kilka milionów złotych marnotrawionych w tych dziedzinach można przeznaczyć w następnych latach na kolejne inwestycje i zdobyć dodatkowe fundusze z Unii Europejskiej. Władze samorządowe będą  zmuszone także jak najszybciej przygotować nowe tereny inwestycyjne – tych dobrze wyposażonych w infrastrukturę wkrótce może zabraknąć. Nie rozwiązany problem obwodnic doprowadzi w perspektywie kilkunastu lat do paraliżu miasta i ucieczki kapitału. Źle zorganizowane szkolnictwo nie dostarcza przedsiębiorcom nowych pracowników w najbardziej pożądanych zawodach a brak rąk do pracy za kilka lat może stanowić poważny problem hamujący rozwój.

Na razie jednak, jak się wydaje oglądając obiektywne wskaźniki, czeka nas kilka lat dalszego gwałtownego rozwoju. Szybko staramy się odrobić stracony czas i wyrównać dysproporcje do innych europejskich regionów. W gruncie rzeczy to od nas i wybranych przez nas władz zależy, czy cel ten będzie za kilka lat całkiem realny.

Podobne artykuły