Ostre ścieranie się racji nad bankrutującą kasą powiatu

OBORNIKI. Sesja budżetowa powiatu obornickiego i ujawnione podczas jej trwania cyfry wywołały wiele emocji i poważną dyskusję nad kondycją powiatu i planami finansowymi.

Głos zabierała grupa opozycyjnych radnych z Klubu Samorządowo-Ludowego, związana politycznie z burmistrz Obornik Anną Rydzewską. Koalicja rządząca PO-PiS-SLD-Samoobrona przeszła do obrony obecnego status quo z głęboką wiarą w cud lub nadzwyczajne rozmnożenie w powiatowej kasie.

Edmund Mielke (KSL) miał pretensje o niedokończoną drogę w Grudnej. Zauważył, że inwestycja niedokończona śmiesznie wygląda i prosił o wyjaśnienie owego zaniechania.  Nie wiem kto mógłby to wyjaśnić – zastanawiał się  przewodniczący Andrzej Okpisz (wyrzucany z PiS za koalicję z SLD) z rozbrajającą nieporadnością. Wyręczył go na szczęście sam starosta Gustaw Wańkowicz (PO) słowami: Na razie pieniędzy nie ma i nie przewiduje się tej inwestycji do dokończenia.

Paweł Bździak (KSL) zauważył niedoszacowanie oświaty w kwocie 780 tys. Chciał wiedzieć, jak zarząd ma to zamiar rozwiązać i czy przewidywane są grupowe zwolnienia nauczycieli.

Martwiło go też, że nie ma środków na przeszkolenie pracowników przygotowanych do pozyskiwania środków unijnych.  To wielkie niedopatrzenie – zauważył radny.

Wańkowicz przyznał: O środki na szkolenia nie występujemy, bo nie są znane jeszcze zasady przydziału środków unijnych. Przyznał też, że martwi go to, iż tak wiele projektów bywało odrzucanych. – Mamy na inwestycje około 3 mln z tego 2,5 mln trzeba przeznaczyć na spłaty wcześniej zaciągniętych kredytów. Na zaciągnięcie następnych już nie możemy sobie pozwolić.

W sprawie oświaty powiedział krótko: Będą zwolnienia, by wystarczyło na oświatę. Nie możemy przecież planować ilu pójdzie na emeryturę, bo nikogo nie zmusimy.

Paweł Bździak wykazał ogromną, jego zdaniem, dysproporcję w wydawaniu pieniędzy na Rogoźno w stosunku do maleńkich środków przeznaczonych na oświatę w Obornikach. Starosta Wańkowicz przyznał – faktycznie tak było, ale teraz będzie się robić w Obornikach i to się wyrówna. Źle się zaczęło, bo porwało nam dach na Liceum Ogólnokształcącym w Rogoźnie, ale to oddamy i wydamy na Liceum w Obornikach.

Sekretarz powiatu Piotr Sitek (PO) dodał – na modernizację ogrzewania w ogólniaku w Obornikach planowano 130 tys a wyszło nam w projekcie 230 tys. Nie robimy centralnego w miedzi, ale stalowe, bo to taniej, a i tak tyle kosztuje.

Radny i członek zarządu Władysław Ruks zmartwił się brakiem pieniędzy w budżecie na okna w Liceum Ogólnokształcącym Rogoźnie. – Podejrzewam, że może jest jakiś tajny plan likwidacji tej szkoły. Piotr Sitek wyjaśnił radnemu, że okna są tam kiepskie, on wie o tym, ale w Objezierzu siada cały budynek i trzeba mu wzmocnić fundament. – Wciąż jeszcze nie wiemy ile będzie to kosztować.

Nie zadowoliło takie wyjaśnienie Ruksa – jak byłem półtora roku w zarządzie, to wciąż się planowało pieniądze na wymianę okien w Rogoźnie, wyrzucił z siebie zniecierpliwiony radny. – No i nie dopilnowałeś, wytknął mu celnie kolega Zygmunt Dyczkowski (KSL).

Temat biedy w oświacie wyraźnie należał do najważniejszych. Paweł Bździak go podsumował słowami: Widzę, że siedzimy na bombie, pan był dotąd optymistą (powiedział to  do radnego Adama Olejnika z PO). Zauważyłem, że środki głównie wydawane są na szpital a oświata bieduje.

Olejnik wyliczył mu zraz, ile na oświatę wydano, więc nie można mówić, że dba się tylko o szpital. Bździak dalej już nie chciał się spierać, kto dostał więcej, bo jak powiedział: Trzeba dyskutować nad reorganizacją oświaty.

Tu włączył się po raz pierwszy w tym roku był starosta Antoni Żuromski ze słowami: Być może na tym terenie jest nadmiar szkół.

Kazimierz Zieliński (KSL) ucieszył się z informacji przekazywanych prasie przez zarząd. Martwiło go natomiast, to, że nie ma po owych deklaracjach śladu w budżecie. Pytał: dlaczego się wprowadza w błąd społeczeństwo obiecując 400 tys. zł na szpital?

Martwiło go też, że z ogromnych kwot przeznaczonych na rozwój regionalny z Unii Europejskiej nic nie skapnie na powiat. – Za każdą złotówkę można mieć 4 złote, więc dlaczego nic się z tym nie robi. Można zaoszczędzić w samej radzie 200 lub 250 tysięcy a to przy wsparciu z zewnątrz dałoby milion.

Innym tematem, jaki zaniepokoił byłego wicestarostę była szkoła w Kowanówku. – To żenujące jest, co mówi Gronostaj, że jest za mało niepełnosprawnych w Kowanówku, by im budować windę. Ilu ich być musi? On wyliczył jednego, dyrektor ma ich więcej i wszystkich musi z nauczycielami wnosić do budynku. Można było mieć windę za połowę wartości.

Zaraz mu odpowiedział starosta Przemysław Gronostaj (Samoobrona): O jednym dziecku słyszałem i proszę mi nie wciskać. Ważniejsza od windy jest łazienka na piętrze. Jeszcze ważniejsze jest dokończenie łącznika w Obornikach, bo karetki w szpitalu służą do przewozu pacjentów z jednego budynku do drugiego.

Do dyskusji włączył się też skarbnik powiatu Kazimierz Przygoński (PO). Radnemu Zielińskiemu w sprawie zaniechanej budowy windy odpowiedział: Za długo czkaliśmy a potem na pozyskanie pieniędzy od marszałka było już  za późno. Mieliśmy na to 57 tysięcy złotych, ale to przesunęliśmy, bo przyszła zima. Co do szpitala, liczę na wolne środki, z których powinno wystarczyć na dokończenie izby przyjęć.

Tu chyba warto przypomnieć, że nieco wcześniej Adam Olejnik przyznał, że wszystkie wolne środki pójdą na spłaty zobowiązań powiatu.

Temat oszczędności zaniepokoił Piotra Sitka. Zapytał Zielińskiego: Likwidacja stanowiska sekretarza i dwóch członków zarządu, to te 250 tys. oszczędności? Zieliński zapewnił go: Ja mówiłem o likwidacji dwóch członków zarządu, ale o panu nic i takiego zamachu proszę się nie bać.

Tego dnia głosem rozsądku i opamiętania był najwyraźniej radny i członek zarządu Adam Olejnik. Uspakajał i ganił kolegów między innymi takimi słowami: Inwestycje są medialne i można się przypodobać społeczeństwu, ale bądźmy realistami i mówmy o realiach. Pomyślmy, co się stanie, gdy wirtualne podatki nam nie wyjdą. Będziemy korygowali w dół, a wy tymczasem pniecie się z wydatkami w górę. Pieniądze na inwestycje w całości zżerają nam odsetki, a wy planujecie nowe wydatki, to absurd – zawołał na koniec i podziękował.

Po ożywionej dyskusji radny Krzysztof Paszyk (KSL) oświadczył: Radni Klubu Samorządowo Ludowego nie poprą takiego budżetu, bo niedoszacowano oświaty, brak wysiłku w kierunku oszczędności w samym starostwie, trzy osoby w zarządzie by wystarczyły, niezrozumiała jest polityka inwestycyjna, jest za to zbytnia wiara w dochody wirtualne z podatków PIT i CIT, brak konsultacji w obszarach szczególnie ważnych, co zauważyła nawet część koalicji.

Jak powiedział, tak się i stało. Radni opozycji budżetu nie poparli. Swe stanowisko w tej sprawie przesłali do redakcji a my publikujemy je w innym miejscu.

Podobne artykuły