Szalony żółtodziób za kółkiem

OBORNIKI. W minioną sobotę 1 lutego około godziny 1:00 w nocy ulicą Obrzycką pędził młody i niedoświadczony kierowca Bartosz C.

Mieszkaniec Obornik kierujący samochodem marki Honda Civic na łuku drogi przyhamował i na wysokości strzeżonego parkingu stracił panowanie nad rozpędzonym ponad miarę pojazdem. Prowadzona przezeń Honda zjechała na sąsiedni pas ruchu, wpadła na chodnik a następnie na ogrodzenie parkingu.

Rozpięta tam siatka nie wyhamowała skutecznie auta, więc ścięło ono cały przód zaparkowanego tam nowiutkiego samochodu marki Renault Clio a następnie rozpędzona jeszcze Honda wpadła z impetem na stojącego równolegle do pierwszego auta samochodu marki Hyundai combi.

Uderzenie było na tyle silne, że auto wgięło się niemal w rogala a następnie wpadło na stojącego dalej VW Golfa. Dopiero wówczas młody kierowca wyhamował i na całe szczęście, bo następnym obiektem była budka strażnika parkingu.

Pędzący z brawurą młodzian nie miał tyle doświadczenia, by wiedzieć, że w jego rękach ważący ponad tonę pojazd jest groźny niczym pocisk. Wyrządzone szkody są dotkliwe. Renault był nowym autem. Właściciel pięknego zielonego Hyundaia zaledwie dzień wcześniej przyprowadził go z Niemiec. Długo tam szukał i nie żałował euro, by kupić samochód nigdy nawet nie draśnięty. Przyjechał nim do domu o postawił auto na noc na parkingu strzeżonym, by nie stał przed blokiem i nie kusił licha. Nie mógł przewidzieć, co się stanie.

Oświadczył nam, że nie interesuje go klepanie pogiętego wozu. Będzie domagał się pełnego odszkodowania. Jeżeli takiego nie wypłaci mu ubezpieczyciel, to wystąpi o wyrównanie do sprawcy i będzie się go domagał choćby na drodze sądowej. Wszystko wskazuje na to, że pierwsza przejażdżka młodzieńca należała do szczególnie drogich.

Warto też dodać, że gdy oglądaliśmy rozbite auta, co raz Obrzycką przejeżdżało jakieś auto. Mamy pewność, że żadne nie jechało poniżej 70-80 km na godzinę a były i szybsze.

Podobne artykuły