Prywata czy interes członków spółdzielni?

OBORNIK. Czy możliwym jest w dobie alternatywnego dla Spółdzielni Mieszkaniowych zarządzania wspólnym mieniem mieszkaniowym przez Wspólnoty, eksperymentowanie na członkowskich pieniądzach i nadużywanie własnej, jeszcze monopolistyczny pozycji dla realizacji własnych (nie spółdzielczych) interesów prezes Spóldzilni. Otóż tak. A rzecz ma miejsce w Obornickiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
„Zbójecki" eksperyment polega na zastąpieniu własnej bazy remontowo-konserwatorskiej firmą zewnętrzną działającą na zlecenia Spółdzielni Mieszkaniowej, zaś „królikami doświadczalnymi" mają być członkowie i to za własne pieniądze.
Złoty interes, tylko dla kogo? Dla spółdzielców czy pani prezes? Dlaczego dziwnym zbiegiem okoliczności stało się to po absolutorium i wyborach prezesa? Przypuszczam, że jeszcze zależało jej na kilku głosach oddanych pracowników. Po jakie licho było mącić w ich głowach przed wyborem, a nóż komuś by się coś odwidziało i cały nikczemny plan szlag by trafił. Zastanawia mnie też, czy ktokolwiek zadał sobie trud przeanalizowaniu skutków finansowych owego eksperymentu. Dlaczego członkowie zostali postawieni przed faktem dokonanym bez jakichkolwiek konsultacji? Prywatny folwark? A co z dotychczasowymi pracownikami? Owszem, znajdą zatrudnienie w nowej firmie, ale to bardziej mydlenie oczu, bowiem w 90% przypadkach przejęcie personalne „starych" ludzi przez firmę z zewnątrz kończy się początkowym wzrostem wynagrodzenia dla nich (dla uspokojenia emocji i wyciszenia), lecz z upływem czasu następuje jego spadek, co w konsekwencji prowadzi do pozbycia się niechcianych pracowników. Schemat znany od dawien dawna. Pułapka, w którą wpadają naiwni lub głupi.
Scenariusz korzystania z usług firmy zewnętrznej przyprawia mnie o zawrót głowy. Każda usługa (faktyczna czy fikcyjna), nawet  najdrobniejsza będzie miała odzwierciedlenie w postaci faktur, których wielkość zależna będzie: raz od wykonanej usługi, dwa od  przyczyn „niezależnych". Co owa „niezależność" oznacza chyba wyjaśniać nie trzeba. Kolejna sprawa to kwestia dyżurów niedzielno-świątecznych pracowników owej firmy, za które z nawiązką zapłacą członkowie Spółdzielni. Takie dyżury będą konieczne, bo siły natury i zmęczenie materiału zazwyczaj wolnych dni nie mają.
Interesujący jest również sposób przeprowadzenia wyboru firmy świadczącej usługi. Nie śmiem twierdzić, że takowego nie było. Znając uczciwość i rzetelność pani prezes Pilarskiej w stosunku do członków spółdzielni (chlebodawców) jestem przekonany, że nie kierowała się wzglądami osobistymi,  choć oczywiście mogę się mylić, co dość często mi się zdarza w ocenie ludzkiej uczciwości. Dziwnym dość trafem usługi na rzecz członków świadczyć będzie firma dekarska od lat zaprzyjaźniona z panią prezes i od lat wygrywająca wszystkie przetargi wykonawstwa dachowego w zasobach całej Spółdzielni. Czy dekarze sprawdzą się również jako ślusarze, malarze, hydraulicy itp.? Eksperyment pokaże.
Przy braku analiz finansowych owego eksperymentu działanie panie prezes pachnie głupotą i niegospodarnością w zarządzaniu członkowskim mieniem lub jest świadomym posunięciem w celu czerpania przez kogoś prywatnych korzyści. Szanowna Rado Nadzorcza, widzisz a nie grzmisz! Nie wiem czy to urok osobisty pani prezes omamił członków owej Rady, czy też może przejaw bezgranicznego, żeby nie rzec fanatycznego zaufania. Pocieszającym jest fakt, że przy najbliższym rocznym sprawozdaniu finansowym słuszność eksperymentu będzie miała bezpośrednie przełożenie na kwotę owych usługowych faktur w stosunku do kosztów zatrudniania pracowników remontowych na dotychczasowych warunkach jeszcze przed eksperymentem.
Moje podejrzenia o niecnych zamiarach pani prezes i praktyce nijak mającej odzwierciedlenie ekonomiczne, wyłącznie zaś kierowaną prywatą utwierdziła przeprowadzona analiza ośmiu największych Spółdzielni Mieszkaniowych w Poznaniu. 100% badanych instytucji posiada własną bazę remontowo-konserwatorską! Zaś dwa giganty poznańskiej mieszkaniówki nie kryły zdumienia w ocenie działań naszej pani prezes. Zdumienia w negatywnym znaczeniu tego słowa. Niewyobrażalnym dla nich jest korzystanie z usług firm zewnętrznych przy pracach remontowo-konserwatorskich. Szczerze mówiąc w rozmowach czułem się trochę jakby z innej rzeczywistości, niejednokrotnie wstydząc się za mojego zarządcę.

Damian Bukowski

Podobne artykuły