Podsumowanie strat po wichurze

POWIAT OBORNICKI. Wichury, jakie odwiedziły powiat obornicki przeszły już na szczęście do historii. Można naprawiać zniszczenia i szacować szkody. Tych zgłoszono w samym tylko PZU ponad 100. To jeszcze nic, uspakaja naczelnik Wydziału Likwidacji Szkód Piotr Desperak. Z podlegającego mu terenu zgłoszeń było ponad 1100 a najwięcej z powiatu nowotomyskiego. W gminie Oborniki wichura jeszcze nie była najgroźniejsza. Trwa teraz szacowanie szkód.

Od wieczora 18 do 23 stycznia jednostki straży pożarnej usuwały skutki silnych wiatrów na terenie naszego powiatu bez przerw. Do 23 stycznia odnotowano 79 wezwań w tym do 4 pożarów. W akcjach wzięło udział blisko 300 strażaków i 75 samochodów. W trakcie prowadzonej akcji w dniu 19 stycznia przy ul. Kowanowskiej w Obornikach, przy usuwania przewróconego na linię telefoniczną drzewa, jeden z konarów uderzył groźnie strażaka. Z objawami wstrząsu mózgu odwieziono go do szpitala.

Nadwyrężone silnym wiatrem drzewa, konary lub linie napowietrzne prądu mogą się złamać w innym czasie. Straż pożarna, zarówno państwowa jak i ochotnicza miała pełne ręce roboty. Usuwano głównie zagrożenia związane z przewróconymi drzewami, nadłamanymi konarami – usunięto przeszło 60 drzew i trudną do policzenia ilość konarów. Wspomagano pogotowie energetyczne. W wielu przypadkach likwidowano nadłamane drzewa i konary zagrażające upadkiem na sąsiadujące z nimi budynki mieszkalne. Nie obyło się bez poważniejszych uszkodzeń budynków: Na terenie parku szpitala w Kowanówku usuwano nadłamane konary drzew. Przewrócone rosłe drzewo upadło bezpośrednio przy budynku Sądu Rejonowego w Obornikach, na szczęście uszkodzeniu uległo tylko ogrodzenie.

W Lipie wiatr uszkodził ściany i dach budynku gospodarczego. Rozebrano cześć elementów grożących upadkiem na ziemię. W Ocieszynie na jednym z budynków wielorodzinnych doszło do prawie całkowitego zerwania pokrycia dachowego i opierzenia. Zerwane, wiszące elementy zagrażały ludziom. W Gorzewie wiatr uszkodził maszt radiowy na dachu pałacu. Zamilkły komórki. W Gościejewie puszkodzony został dach i część ściany szczytowej budynku mieszkalnego.

Andrzej Ilski poinformował nas, że w Bąblinku nie było prądu przez wiele dni. Jeszcze gorsza sytuacja spotkała mieszkańców leśniczówki i innych budynków w Wypalankach. Leśnicy i strażacy pocięli i usunęli drzewa, które uszkodziły trakcję energetyczną. Energetycy przybyli nad podziw szybko by naprawić linię, ale okazało się, że ktoś ukradł okoo cztery kilometry linii. Przez to nie było prądy w tym rejonie aż przez sześć dni.

Bardzo przydała się radiostacja znajdująca się w posiadaniu starostwa. Zebrał się  tam sztab kryzysowy. Starosta Wańkowicz  zradiostacją w dłoni objeżdżał teren koordynując akcję. W straży pożarnej też nie było prądu a na domiar złego zepsuł się agregat prądotwórczy. Tu znów z pomocą przyszło starostwo udostępniając strażakom swój agregat.

Sytuacja ta pokazała, że zagrożenia spowodowane siłami natury mogą być bardzo groźne i często nawet najnowocześniejsza technika w takiej sytuacji zawodzi. Szczególne słowa uznania należą się strażakom, pracownikom pogotowia energetycznego oraz tym wszystkim, którzy w sposób czynny wzięli udział w akcjach ratunkowych.

Podobne artykuły