Zamiast obornickiego, chodzieski

POWIAT OBORNICKI, WARSZAWA. Minister Ludwik Dorn mówi już otwarcie – z 379 powiatów należy zlikwidować jedną trzecią. Dlaczego? To proste pytanie. W 2002 roku powiaty w całej Polsce kosztowały podatników ponad 13 miliardów złotych, z tego aż 12 miliardów to wydatki bieżące, a inwestycje tylko jeden miliard złotych. Tyle też wyniosły ich dochody własne. Od tego czasu kwoty rosną, a ta złą proporcja pozostaje bez widocznych zmian. Tylko jednej trzeciej powiatów wystarcza pieniędzy zaledwie na utrzymanie urzędu. Diety 8 tysięcy radnych i pensje starostów kosztują rocznie ponad 180 milionów złotych. W powiatach pracują 22 tysiące urzędników i to oni w dużej mierze przejadają budżet, a więc nasze podatki.

W sprawie likwidacji powiatów w Wielkopolsce określił się już wojewoda Dziuba. W jego imieniu rzecznik Michał Fijałkowski powiedział – mówmy raczej o połączeniu niektórych powiatów. Pod uwagę trzeba wziąć budżety poszczególnych samorządów. Nad swoją przyszłością powinny się zastanowić te najsłabsze.

Według ekspertów, silny powiat powinien liczyć około 120 tysięcy mieszkańców w 8-10 gminach. W naszym regionie wiele jednostek administracyjnych tego szczebla składa się jedynie z 3-5 gmin. Takim przykładem małego i słabego powiatu jest powiat obornicki a ponadto chodzieski, grodziski, jarociński, kościański, międzychodzki, rawicki, średzki, śremski, wolsztyński i wrzesiński. Według planów PiS te właśnie powiaty będą się łączyć z sąsiednimi.

Po połączeniu się powiatów, nowe będą mogły planować budowę chociaż paru kilometrów dróg, wspólnie łatwiej utrzymają szpitale, czy szkoły. Wedle planu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji tylko z mapy Wielkopolski zniknie 9 z 31 powiatów. Powiat obornicki ma zostać połączony z chodzieskim ze stolicą w Chodzieży. Byłby to konglomerat kilku powiatów, co nie podoba się zupełnie staroście Gronostajowi. Marzy mu się powiat od Budzynia i Połajewa do Suchego Lasu włącznie i od Szamotuł do Murowanej Goliny również włącznie. Stolicą byłyby Oborniki. 

Zmiany na mapie powiatowej są raczej przesądzone. O groźbie likwidacji piszemy od dwóch lat. Dotychczasowe władze starostwa nic sobie z tego nie robiły. Jakby nie patrzeć, powiat obornicki powstał w ostatniej chwili i zniknąć może wśród pierwszych. Lepiej, by się to nie stało. Życzymy nowym władzom powiatowym tyle siły i sprawności, by to oni włączali, a nie zostali włączeni.

Podobne artykuły