Pobili się u Magdy na imprezie

OBORNIKI. Swego czasu pisaliśmy o „krewkiej Magdzie”. W tekście była mowa o tym, że na początku grudnia gość pani Magdy i jej dwóch znajomków został w trakcie wizyty w jej domu pobity i okradziony. Tak przynajmniej wynikało z zeznań ofiary a była w takim stanie, że każdy by w to uwierzył.

Leżąc w szpitalu na obserwacji opowiadał o krzywdach, jakich doznał od znajomych pani Magdy. Gdy skradziony mu ponoć telefon komórkowy znalazł się dziwnym trafem po trzech dniach w domu poszkodowanego, policja dokładniej przyjrzała się sprawie i okazało się, że to nikt inny a on sam był w pewnym sensie napastnikiem.

Razem z Magdą oraz jej kolegami, Tomaszem i Patrykiem, pili całe przedpołudnie a potem i przez popołudnie. Wieczorem ktoś, komuś, coś powiedział i gość uderzył Magdę w twarz a potem zdrowo poprawił. Ujęli się za nią koledzy i tak skutecznie okazali swą rycerskość, że gość wylądował w szpitalu.

W świetle tego co zaszło, można by rzec, że był sam sobie winien. Z drugiej jednak strony, tak skarcić gościa, że ląduje na chirurgii, to też lekka przesada. Jedno jest pewne, najmniej winna w tej sprawie była Magda.

Podobne artykuły