Złodzieje i paserzy

POWIAT OBORNICKI. Samochodów jest coraz więcej i są coraz tańsze. Kradną jednak auta w powiecie obornickim jak kradli.

Swego czasu pisaliśmy o spektakularnym zatrzymaniu podejrzanych o kradzieże i rozbieranie na części w Dąbrówce Ludomskiej aut wcześniej skradzionych. Sprawa ujawnionej dziupli utknęła na razie na badaniach biegłych, którzy usiłują ustalić wytrawione wcześniej numery silników na znalezionych tam obudowach. Aut było pięć, ale pozostały po nich jedynie tablice rejestracyjne. Podejrzani nie przyznają się do kradzieży aut i co by nie rzec, trudno będzie im to udowodnić – obawia się prokuratura.

Być może oskarżyciel będzie musiał poprzestać na postawieniu im zarzutu paserstwa. Jest on łagodniej traktowany przez sądy i nie zawsze skutecznie odstrasza. Tu trzeba wiedzieć, że bez paserów nie byłoby złodziei a nawet, jeżeli, to mniej i łatwiej było by ich ująć.

W tym miejscu warto przejść do kradzieży aut, które choć nieco rzadsze, to jednak są. Nie ma tygodnia, byśmy o nich nie pisali. Policjanci i prokuratura zgadzają się na ogół z opinią, iż znaczna ich cześć jest sfingowana. Przykłady możemy mnożyć.

Niedawno pialiśmy o skradzionym golfie, którego kierowca przyjechał z Niemiec. Auto było ubezpieczone na 40 tys złotych, a jego wartość rynkowa była znacznie mniejsza i to jeżeli trafiłby się klient, o którego coraz trudniej. Auto zniknęło i wygląda na to, że wszyscy są zadowoleni, prócz wymiaru ścigania. Ten może jedynie przypuszczać kradzież na zlecenie, ale bez dowodów, są to jedynie przypuszczenia.

Kolejny z naszych niedawnych przykładów, to poznaniak, który nie ma w Obornikach rodziny, znajomych ni interesów. Przychodzi na policję i twierdzi, że stanął na chwile przy Rynku, poszedł pozwiedzać i skradziono mu auto. Dziwne?

Trudno jednak udowodnić działanie w zmowie ze złodziejem lub podobne oszustwo. Statystyki nabrzmiewają a proceder się kręci. „Skradzione” auto musi zniknąć, bo jego wywóz za wschodnią granicę, to już przeszłość.

Tak wracamy do paserów, którzy rozbiorą autko na maleńkie elementy, usuną numery a części można znaleźć na przykład na giełdzie.

Jednym z miejsc, gdzie bez wątpienia znikały raz na zawsze samochody, były pomieszczenia gospodarskie w Dąbrówce Ludomskiej. Po każdym ujawnianiu takiego miejsca powstaje następne i tak proceder trwa.

Tymczasem na naszych stronach kryminalnych nadal informujemy o dziwnych kradzieżach dość drogich aut.

Podobne artykuły