Więcej powiatu zadłużać nie można – twierdzą Olejnik i Przygoński

POWIAT OBORNICKI. W trakcie przedświątecznej sesji Rady Powiatu skarbnik na niepełnym etacie, Kazimierz Przygoński przestawił projekt budżetu na rok 2007. Przewodniczący Okpisz zaproponował, aby nie dyskutować nad nim, lecz zrobić to w komisjach a potem, na przykład w lutym przyszłego roku, dyskutować o budżecie na sesji.

Przy okazji skarbnik oświadczył twardo – mam odwagę powiedzieć, że wiem ile wynosi zadłużenie powiatu, a następnie zarzucił naszej Gazecie, iż ta podaje do publicznej wiadomości, najłagodniej mówiąc, nieprawdziwe dane. Tu wyjął kartkę i zaczął z niej odczytywać szczerą prawdę spoczywającą w długim szeregu cyfr. Po chwili przeprosił, bo okazało się, że to nie ta kartka i nie te cyfry.

Przy drugim podejściu znów doszło do drobnej pomyłki a trzeciego znudzona tym Rada słuchała nieuważnie.

Również i z tego powodu udaliśmy się do skarbnika, by wspólnie przygotować komunikat o stanie finansów w naszym zadłużonym powiecie.

Skarbnik pouczył nas, by nie nadużywać brzydkiego słowa „zadłużenie” zastępując go znacznie ładniejszym słowem „zobowiązanie”, co też obiecaliśmy spełnić.

W słowniku wyczytać można, że „dług” to „zobowiązanie”, a „zobowiązanie”, to „dług”, ale jak obietnica – to obietnica. Prostujemy zatem, że głoszona przez nas wieść, iż we wrześniu powiat obornicki miał około 13 milionów zadłużenia, należy czytać – „miał tyleż zobowiązania”. Długu było w tym ponad 10 mln złotych a reszta to odsetki, prowizje i opłaty bankowe – podajemy to na odpowiedzialność powiatowego skarbnika.

W grudniu po spłatach i umorzeniach, dług powiatu wynosi 10 674 tysięcy, co stanowi około 38% budżetu oraz koszty obsługi, choć ile te koszty wyniosą, tego skarbnik nie wie. Sądzi, że będzie to na ten rok jakieś 670 tysięcy złotych, bo tyle wyniosą odsetki, oraz pewne koszty obsługi.

Do całości należy jeszcze dodać planowany milion kredytu, konieczny by zapłacić odsetki od poprzedniego kredytu.

Gdy to dodaliśmy, wyszło niemal 12 milionów. Skarbnik radził filozoficznie, by się do tej cyfry jednak nie przyzwyczajać, bo zmienia się ona niemal codziennie, by nie rzec, co godzinę.

W przyszłym roku też trzeba będzie pożyczyć kolejny milion na pokrycie kosztów zadłużenia a jeżeli dobrze pójdzie, to w 2009 trzeba będzie pożyczyć na odsetki tylko pół miliona.

Kazimierz Przygoński ani Adam Olejnik nie ukrywają, że na inwestycje pieniędzy nie będzie. W najlepszym wypadku będzie to kwota około 100 tysięcy. Tu pozwoliliśmy sobie na uwagę, iż taką kwotę, to może zainwestować nasza Gazeta, ale dla 50 tysięcznego powiatu, to tyle co nic. Może uda się zaoszczędzić „coś” na jakieś remonty, ale o inwestycjach lepiej zapomnieć. – Więcej powiatu zadłużać nie można, przyznali obaj panowie odpowiedzialni za stan finansów.

Powiat utrzymuje się głównie z dotacji i subwencji. Te są przeznaczone na konkretne zadania. Skarbnik liczy na to, że w przyszłości minimalnie wzrośnie relacja dochodów własnych powiatu w stosunku do owych dotacji i subwencji. Jeżeli jego układanki nic nie zakłóci, to powiat powegetuje jeszcze przez czas jakiś. Jeżeli jednak, nie daj Boże, „coś„ się nieplanowego wydarzy, nam może zagrozić finansowa katastrofa.

Podobne artykuły