Jak dzieci

OBORNIKI. Czasem w trakcie sesji zdarzają się incydenty związane z temperamentem poszczególnych mówców lub napięciem wynikającym z gry politycznej albo na przykład wagi omawianej sprawy.

W trakcie minionej sesji było zgoła inaczej. Waleria Liczak co pewien czas starała się być „dowcipna”. Gdy obok siadał naczelnik wydziału, by zaproponować uchwałę, na swój sposób „żartowała” słowami – tylko się nie przyzwyczajaj do tego miejsca.

Żarty nie wzbudzały jednak żadnej reakcji sali, więc radna poszła „na ostro”. Zaoponowała przeciwko radnemu Michalakowi, że ten, jak się wyraziła – ją „kameruje”. Michalak oświadczył, że będzie to czynił nadal, bo jest to jego prywatne „kamerownie”. Pani Liczak mu na to – ja ustawię dwie kamery i będę „kamerowała” pana.

Dalszą polemikę przeciął przewodniczący Desperak. Nie wiemy, czy przy okazji przypomniał Walerii Liczak, że jest ona teraz wiceprzewodniczącą Rady Miejskiej Obornik i powinna zachować powagę, a jeśli tego nie potrafi, to przynajmniej siedzieć cicho i nie kompromitować władz ustawodawczych naszej gminy.

Podobne artykuły