Zero tolerancji dla uczniów, a ile dla nauczycieli i władz samorządowych?

POWIAT OBORNICKI. W całej oświacie trwają prace nad wdrażaniem ministerialnego programu Zero Tolerancji.

Co uczniom wolno, a czego nie i jakie grożą za to kary, ma zostać wpisane do statutów szkolnych, choć ustawa o oświacie stanowi, że to szkoła samodzielnie określa swój statut. Minister Giertych poszedł dalej i chce wprowadzić specjalnym rozporządzeniem ogólny zakaz używania telefonów komórkowych w szkołach i zaleca umieścić go we wszystkich statutach.

Minister sprawiedliwości zapowiedział, że nieletni najcięższe przewinienia będą odsiadywać wyroki nie tylko w poprawczaku, ale po osiągnięciu pełnoletniości dalej w więzieniach. Wzrosną grzywny i kary za czyny chuligańskie. Rząd chce zwiększyć odpowiedzialność rodziców za chuligańskie wybryki uczniów. Premier Kaczyński zapowiedział, że rodzice mogą stracić – i pół pensji. Koniec też z ekstrawaganckim ubiorem, MEN będzie zalecał – ukrócenie rewii mody w szkołach. Nie wolno mylić plaży czy dyskoteki z budynkiem szkoły – tłumaczył Giertych.

Za nieprzestrzeganie statutu szkoły uczniom grozi relegowanie, za nagminne nieprzestrzeganie zasad odpowiedzą także nauczyciele i dyrektorzy kontrolowani przez wizytatorów. Za przewinienia na terenie szkoły uczniowie będą karani pracą na rzecz szkoły lub miasta. Zniszczony sprzęt, uczeń będzie musiał naprawić.

W myśl tych przepisów nauczyciele, którzy nie zawiadomią prokuratury o przestępstwie, będą pociągnięci do odpowiedzialności. Za niedopełnienie tego obowiązku grozi obecnie nawet do trzech lat więzienia. Tak przynajmniej zapewniał wiceminister sprawiedliwości Andrzej Kryże – zgłoszenie kradzieży, czy bójki w szkole będzie ich obowiązkiem.

Nauczyciele mają zyskać status funkcjonariusza publicznego. To ma ochronić nauczyciela przed agresją uczniów, bo za napaść na funkcjonariusza publicznego grozi wysoka kara.

Nikt jak na razie, nie mówi o przewinieniach wśród nauczycieli i dyrektorów. W gronie wielu wspaniałych pedagogów są niestety i czarne owce. Popełniali przestępstwa i nadal je popełniają. Są traktowani za to wyjątkowo łagodnie.

Nauczycielka, która fałszowała bony towarowe, nadal pracuje jako pedagog tyle, że kilkanaście kilometrów dalej, jakby to miało coś zmienić. Nauczyciele, którzy pili z uczniami alkohol podczas wycieczki nadal jeżdżą na nie i nadal piją. Pisaliśmy o tym już nie raz i pewnie jeszcze wiele razy napiszemy.

Oto kolejny obrazek. Podczas niedawnej uroczystości szkolnej jednego z obornickich gimnazjów, nauczyciel pił alkohol pomimo obecności uczniów. Nie mogła tego nie widzieć siedząca vis, a vis nauczyciela dyrektor szkoły.
Po pewnym czasie jedna z matek z komitetu organizacyjnego zafundowała drinki również grupie gimnazjalistów. Nauczyciel pił tymczasem coraz ostrzej. Po paru godzinach był tak pijany, że zasypiał kołysząc się przy tym zabawnie a po każdorazowym obudzeniu, nie mniej zabawnie rozglądał się wokół, robiąc bardzo śmieszne miny. Lekko podchmieleni uczniowie robili mu wówczas pamiątkowe zdjęcia aparatami w telefonach komórkowych.
Gdy nauczyciel zaczął tracić świadomość, drugi nauczyciel, tego samego przedmiotu, znacznie jednak trzeźwiejszy od kolegi, wywlókł go na oczach dzieci z sali i odesłał do domu. Nam pozostał głęboki niesmak i kilka pamiątkowych fotografii pijanego pedagoga.

Burmistrz Rydzewska powinnna zrewidować swoją politykę wobec szkół. Był to niewątpliiwe jeden z najsłabszych elementów jej pierwszej kadencji.  Nieudana refoma sieci szkolnej, pozostawienie na stanowiskach często skompromitowanych dyrektorów, kilka nieudanych nominacji oraz bezwład  w  sprawie przemocy, alkooholizmu  i narkotyków w  szkołach ze strony Straży Miejskiej – obciążają  także konto poprzedniej Rady Miejskiej.  Nie zmieniło tego stanu rzeczy nawet pojawienie się w jednym  z gimnazjów czworga całkowiie pijanych uczniów,  którzy upili  się alkoholem kupionym w niedalekim sklepie. Władze wówczas zachowywały się tak, jakby problem ich  nie dotyczył.

Pewnie nie wracalibyśmy do tego zdarzenia, gdyby nie tragedia w gdańskim gimnazjum i narodowa dyskusja o kondycji szkół, uczniów i ich pedagogów oraz dyrektoorów. Ci ostatni nie zawsze świecą przykładem,  a to przeecież   zaadanie dla nowwych  władz saamoorządowych.

O polityce oświatowej starostwa niie piszemy, bo dotychczas jej  nie było. Czy nowy starosta to zmieni  – zobaczyymy.

Podobne artykuły