Nie pomoże przecieranie okularów

POWIAT OBORNICKI. Gdyby pieniądze z dotacji państwa do oświaty szły za uczniem ZSZ Agrobiznesu miałby na swoje potrzeby o 171 tys. zł więcej niż dostaje ze starostwa a Zespół Szkół im Kutrzeby w Obornikach byłoby co roku bogatsze o 600 tysięcy. Gdyby tak było, to dyrektorzy owych placowej mieliby nie tylko wspaniałe hale sportowe, ale i baseny, i Bóg wie co jeszcze.

Niestety, gdyby zespoły szkół średnich z Rogoźna i Obornik otrzymałyby należna im pieniądze, oba powiatowe ogólniaki, a już na pewno ten z Rogoźna, trzeba by było zamknąć.

Gorzej od szkół zawodowych są finansowane licea ogólnokształcące, więc z tych pierwszych trzeba dokładać tym drugim. Dotacja oświatowa jakoś co roku powiatowi wystarczała na utrzymanie wszystkich placówek. Gdy jednak zabrakło wirtualnej szkoły z Miłowód, pojawiła się spora dziura. Pieniędzy będzie mniej i powiat musi dokładać do oświaty ze środków własnych. Tych sam ma niewiele, więc – sytuacja w szkołach ulegnie pogorszeniu a zdolność dydaktyczna placówek oświatowych się pogorszy – oświadczył Paweł Drewicz.

Dodał, że prowadził rozmowy z poszczególnymi gminami w sprawie ich udziału w dotacjach. Zaś starosta Zieliński wyjaśnił, że to on prowadził owe rozmowy, które niczego z resztą nie załatwiły. Chodzi o gimnazja mieszczące się w szkołach powiatu. Gdy chciałem od gmin pieniędzy, Janus zaczął wyprowadzać kolejne klasy do innych szkół i w ZS Zawodowych pustoszeje. Jeśli to potrwa nadal, to 50 % zespołu będzie pusta a koszt stałe pozostaną niezmienione.

Żuromski radził, aby gmin nie dociskać raczej, bo te mogą resztę klas wycofać i starostwo zostanie z problemem same. Przewodnicząca komisji oświaty radna Zofia Kotecka wyjaśniła, że na razie takich rozmów się nie prowadzi, więc zdanie stron nie jest znane. Zdaniem Piotra Gruszczyńskiego, gminy płacą tyle ile na danego ucznia same dostają i to powiatowi oddają w całości a inna sprawa, że to powiatowi nie wystarcza.

Trzeba będzie zaciągnąć w tym roku oświatowym prawie milion złotych kredytu, by dołożyć do subwencji, choć zdaniem Drewicza aż taka kwota nie będzie konieczna. Radny Dykcik znalazł nawet winnych tej biedy w, jak się wyraził – towarzyskich układach dyrektorsko-nauczycielskich. Wykoncy-pował on sobie, że to wszystko, dlatego, iż dyrektorzy szkół zatrudniają emerytowanych nauczycieli. Zapytany o ich liczbę Paweł Drewicz owej liczby nie znał, wiedział jednak, dlaczego są zatrudniani. Emeryt dla dyrektora szkoły jest wygodny i tani. Płaci mu się za 10 a nie 12 miesięcy, łatwo i bez odpraw rozwiązuje umowę o pracę i nie martwi jego awansami i podwyżkami.

W trakcie ostatniej sesji Rady Powiatu, jeden z oskarżonych o „układy towarzyskie” i niegospodarność, doświadczony dyrektor szkoły Gustaw Wańkowicz nie zgadzał się z zarzutem Dykcika. Tłumaczył mu przez czas jakiś powody zatrudniania emerytów, a widząc na jego twarzy wciąż głęboką niewiedzę, podziękował radnemu – za obrażenie dyrektorów i zarzucanie im niegospodarności. Dykcik nie radząc sobie z polemiką, doradził Wańkowiczowi przetrzeć okulary.

Problemy oświaty powiatowej wciąż rosną i żadne przecieranie okularów ich nie załatwi. Na szczęście powiat ma wciąż dwie „dojne krowy” w postaci zawodówek, wiec jest komu zabierać, by dotować biedniejsze placówki. Na jak długo ta metoda wystarczy, tego nie wiadomo.

Podobne artykuły