Kontrowersje wokół przebudowy Staszica i rozjechanych dróg na Bielawach

OBORNIKI. Polskie drogi stały się w Europie już dawno symbolem bylejakości i dyskomfortu. Obecnie jest jeszcze gorzej. Polskie drogi są bardzo niebezpieczne. Ostatni raport NIK wręcz poraża. Okazało się, że zaledwie 1% dróg spełnia normy unijne.

Wracając jednak z polskich dróg na nasze powiatowe podwórko, nie możemy nie zauważyć, że problem komunikacji coraz bardziej spędza sen z powiek również naszym czytelnikom. Trzy ostatnie wpisy w forum na stronie internetowej Ziemi Obornickiej dotyczą tego samego tematu, czyli dróg.

Osoba podpisana jako jatamnan pisze – Co sądzicie o nowej drodze na Staszica. Bo jak dla mnie to jest miernie zrobiona i krzywa jak cholera jasna. Niestety – fale , dziury, dziurki, dziureczki, przecięcia wszerz drogi ogólnie, czyli masakra. A Wasze wrażenia z jazdy nowaą asfaltówką. No chyba, że położą jeszcze jedną warstwę asfaltu, to może się wyprostuje, ale nie wydaje mi się.

Poniekąd opowiada mu na to osoba podpisana jako Kierowca – Ocenić będziemy mogli dopiero po zakończeniu. Nie rozumiem jak można o czymś mówić jak jest to jeszcze nieskończone! Widać, że jeszcze będzie na tej drodze dywanik, ponieważ studzienki są podniesione. Widać, że rzeczywiście będzie to bezpieczna i ładna droga, Ale chyba jeszcze trochę poczekamy.

Jak twierdzą autorzy projektu przebudowy poczekać warto a efekt przerośnie oczekiwania wielu osób. Tymczasem wielu mieszkańców i tamtejszych przedsiębiorców krytykuje utrudniony dojazd do znajdujących się przy drodze firm i wysepki, uniemożliwiające na nowym odcinku wyprzedzanie. Temu mają służyć, bo wyprzedzanie było tam najczęstszym powodem najgroźniejszych wypadków – zakłada plan inwestora.

Jeden z naszych rozmówców pytał, czy będziemy się musieli wlec za ciągnikami? No właśnie, nie da się go wyprzedzić, więc szybko powstanie ogonek jak przed przebudową. Pewnie nie uda się zakazać na tym odcinku ruchu ciągników, ale mogłyby poruszać się równoległym ciągiem od stacji PKP do ronda.

Inny z czytelników uważa, że nieoświetlone wysepki zagrażają bezpieczeństwu, bo można na nie wpaść. Nie zgodził się z tym inż. Śliwiński z WDDP z Chodzieży. Odcinek jest w budowie, o czym informują stojące tam tablice i ostrzeżenia. Należy zatem jechać z taką prędkością, aby na wysepki nie wpaść. Od Bogdana Bukowskiego dowiedzieliśmy się, że po skończeniu prac wszystkie wysepki będą oświetlone podwójnymi latarniami. Będzie nas to nieco kosztować, ale będzie bardzo bezpiecznie o każdej porze – dodał B. Bukowski.

Większość asfaltu jest to tak zwana masa zagęszczona i ma prawo być nierówna. Na niej ułożony zostanie dywanik z masy ścieralnej i ten będzie znacznie bardziej równy. Jednak nie tak, jakby należało tego oczekiwać – wyjaśnił inż. Śliwiński. Gdy masa asfaltowa jest układana w temperaturze poniżej 12 stopni, to przy każdym starcie maszyny układającej masa zbyt prędko tężeje i robią się bruzdy. Po zastygnięciu trudno je rozwalcować, ale to problem wykonawcy. Jeżeli nie będzie równo to będzie musiał poprawiać. Tego lepiej byłoby uniknąć, by nie wracać znów wiosną do korków.

Wykonawca, czyli Konsorcjum Firm Remontowo-Drogowych, miewa też i inne problemy. Przejeżdżający przebudowywaną trasą zauważyli, że jedna z wysepek została zlikwidowana a powstała niedaleko inna. Czyżby drogowcy się pomylili?

Ledwie ustawiono nowe lampy a już jadący od Piły do Obornik TIR z towarem do Intermarche zjechał z drogi, zsunął się z pobocza i skosił dwa drzewa oraz poważnie uszkodził nową latarnię.

Pomimo tych problemów budowa wciąż konsekwentnie zmierza do finału.

Do finału zmierzają też budowniczowie kanalizacji na Bielawach, w Kowanówku i Rożnowie. Choć mieszkańcy tych osiedli mają dzięki temu powód do radości, to nie brak i problemów. Są nimi zniszczone drogi. Co prawda po zakopaniu rur drogi są wyrównywane. Jednak naruszona struktura i niewystarczająca staranność wykonawców robót powoduje, że co prawda piaszczyste, ale znośnie suche drogi osiedlowe zamieniły się nieprzejezdne trzęsawiska.

Świadczyć może o tym list od osoby podpisanej jako ?Ania?. Mieszkam na Bielawach i chciałam napisać, że pewnie jak większość mieszkańców uważam, iż nasze ulice są w opłakanym stanie. Przed zakładaniem kanalizy było tragicznie, a teraz nie wiem jak to określić. Po prostu brakuje słów. Wystarczyło, że popadało trochę deszczu i śniegu, a ulice wyglądają jak jedna wielka breja. Niedługo będziemy musieli chodzić wszyscy w gumiakach, bo inaczej nie da się przejść. Wiem, że założenie kanalizy kosztowało miasto sporo pieniędzy, ale stan po założeniu też powinien być brany pod uwagę. Moja ulica do połowy zalana jest wodą, a reszta to błoto, w którym można zostawić nogę. Co będzie dalej? Mam wobec tego pytanie, czy są jakieś plany dotyczące ubijania i wyrównywania ulic? Bo jeśli nie, to nie wyobrażam sobie, co będzie po zimie jak przyjdą roztopy.

Należy mieć nadzieję, że po zakończeniu robót, drogi zostaną dokładnie skontrolowane i naprawione. Wedle słów pani burmistrz: bezpowrotnie minęły czasy, gdy podpisywano odbiór czegoś, co nie zostało należycie lub w ogóle zrobione. Do tego czasu trzeba będzie zacisnąć ząby i nabyć kalosze.

Drogi w gminie Oborniki są systematycznie utwardzane. Są to kosztowne inwestycje, ale wciąż realizowane. Prędzej czy później na każdą z dróg przyjdzie kolej. Anna Rydzewska podkreśla jednak: kolejności będzie taka – najpierw czysta woda, potem kanalizacja a po nich drogi.

Podobne artykuły