Poezja cyfr

POWIAT OBORNICKI. Nowy starosta, mgr inż. Gustaw Wańkowicz, zaczął swoje urzędowanie od przesłania do naszej redakcji listu, będącego rodzajem sprostowania. Oszczędny w treści, brzmi następująco:

1.Budżet powiatu na rok 2006 nie ma żadnego deficytu, przewidujemy natomiast nadwyżkę budżetową.
2. Projekt budżetu na rok 2007 przewiduje dochody w kwocie 28 912 421 zł i jest zrównoważony.
3. Na dzień 1 stycznia 2007 roku zadłużenie powiatu wyniesie 10 674 125 zł co będzie stanowić 36,9  a nie 48%.
4. Nie istnieje rządowy plan likwidacji obornickiego szpitala.

Byłoby to piękne, gdyby nie pewna gra słów i niedopowiedzeń. Pan starosta urzęduje od niedawna i ma pełne prawo do tego, by nie wiedzieć, że sytuacja powiatu jest znacznie gorsza, niż mu to przedstawili jego urzędnicy i koledzy.

Zgadzamy się z nim, że powiat nie ma deficytu, bo zadłużenie zostało po prostu zaplanowane w budżecie. Warto też wyjaśnić nadwyżkę budżetową. Powstała miedzy innymi z tego powodu, że urzędnicy nie potrafili poradzić sobie z przetargiem na budowę windy w Zespole Szkół Specjalnych w Kowanówku, więc zaplanowane na ten cel pieniądze a otrzymane z Urzędu Marszałkowskiego pozostaną w budżecie do następnego roku. Dał je powiatowi obornickiemu marszałek województwa i nie można ich wydać na inny cel, niż winda. Takich przykładów jest więcej i mówić o nadwyżce można jedynie dla poprawienia sobie humoru.

W drugim punkcie sprostowania czytamy, że dochody powiatu przewiduje się w kwocie 28 912 421złotych. To szczera prawda, ale też nie do końca.

Należało by dopisać, że dochody własne powiatu wyniosą niestety jedynie około 2 milionów i te jedynie można będzie przeznaczać na cele inne, niż je wskazał przekazujący pieniądze Skarb Państwa. W owych niemal 29 milionach znajdują się pieniądze dla oświaty, rodzin zastępczych i na inne zadnia zlecone powiatowi. Będą kosztować niemal 27 milionów.

Pozostałe dwa miliony powiat uzyska z odpisu podatkowego, z dzierżaw i sprzedaży tablic rejestracyjnych. Te dochody pójdą prawdopodobnie na spłatę długów i też należy je szacować bardzo ostrożnie.

W ubiegłym roku powiat miał sporo zarobić na tablicach rejestracyjnych i książkach pojazdów. Te ostatnie okazały się wielokrotnie przecenione i rząd się z owych cen wycofał a tablice zmieniły swój wygląd i teraz zamiast wielkiego dochodu jest wielki problem, bo ich sterty zalęgają w pomieszczeniach gospodarczych starostwa.

Trudno nam się odnieść do stanu zadłużenia wyliczonego przez pana starostę na kwotę 10 674 125. Podejrzewamy z dużą dozą obawy, że tak na prawdę, nikt go dokładnie nie zna.

Na jednej przedostatnich sesji przewodniczący komisji finansów Adam Olejnik wspólnie ze skarbnikiem podali cyfrę 11 136 361 zł. Radny Piotr Gruszczyński namawiał ich wówczas, aby dodali do niej odsetki należne od kredytów w kwocie 2 482 000. Wówczas zadłużenie wyniesie 13 618 361 złotych i stanowić będzie ponad 40% dochodów.

Podawanie kwoty długów bez odsetek znowu poprawia humor, ale nie zwalnia powiatu od ich ostatecznej zapłaty.  
Z budżetem jest trochę jak z poezją. Każdy ma prawo do własnej interpretacji. Ktoś może powiedzieć – jeżeli danej kwoty nie musimy spłacić w tym roku, to nie jest ona obecnym obciążeniem. Jednak jedynie z pozoru. Kiedyś ją spłacić będzie trzeba i to wyższą, bo z czasem wzrosną odsetki.

Na końcu starosta stwierdził, że „nie istnieje rządowy plan likwidacji obornickiego szpitala”. Przyznajemy mu rację. Jako takiego oficjalnego „planu likwidacji” nie ma i pewnie nie będzie. Szpital nie otrzyma jedynie odpowiednich kontraktów z NFZ i sam się „zlikwiduje”.

Niepopularną prawdę o sytuacji obornickiej lecznicy przytaczaliśmy za rzecznikiem Ministerstwa Zdrowia,  cytowaliśmy za takimi mediami jak Rzeczpospolita, Gazeta Wyborcza i Głos Wielkopolski. Opisane przez nas fakty przekazał też bodaj październikowy numer miesięcznika skierowanego do pracowników służby zdrowia o nazwie „Menedżer Zdrowia". Wymieniono w nim pięć szpitali z Wielkopolski, które mogą zostać „zlikwidowane”. Wśród takich jak szpitale ortopedyczny przy Gąsiorowskich oraz grunwaldzki w Poznaniu, placówki ze Środy Wielkopolskiej i Wyrzyska, znalazł się także Powiatowy Szpital z Obornik.

To może oznaczać, że jednak jest coś na rzeczy i ma prawo wywoływać nasz uzasadniony niepokój.

Wśród kilku kryteriów ułożonych przez ministra zdrowia Zbigniewa Religę można przeczytać – szpital musi odpowiadać potrzebom zdrowotnym mieszkańców i powinien mieć minimum 150 łóżek. Dane o liczbie łóżek w poszczególnych placówkach, cytowany tu „Menedżer Zdrowia" zaczerpnął z Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia.

My możemy od siebie dodać, oby to właśnie pan starosta miał rację a nie wyliczone wcześniej media. Swoją drogą pozwolimy sobie zasugerować, by i tym  innym gazetom starosta przekazał swą wiedzę na temat braku planu likwidacji obornickiego szpitala.

Na koniec wyjaśniamy, że nie jest naszą intencją spierać się z panem starostą na temat powiatowych finansów. Wolelibyśmy nie mieć racji i chętnie się do tego przyznamy, jeżeli podane przez  Gustawa Wańkowicza wyliczenia znajdą potwierdzenie w najbliższej przyszłości. Póki co, pozostaniemy na razie przy swoim w obawie, że urzędnicy starostwa dbając o dobry humor szefa nie przekazują mu całej prawdy.

Pragniemy też podziękować staroście za skierowany do nas list. To zupełnie nowy zwyczaj, niepraktykowany dotąd przez poprzedników. Świadczy on o jego wysokiej kulturze osobistej, dbałości o powiat i chęci współpracy.

Podobne artykuły