Zrywam z polityką

OBORNIKI. Jak już pisaliśmy w poprzednim numerze, SLD straciło jeden z poważnych filarów. Wywolało to niemałe poruszenie w obornickim światku polityki.

Zapytaliśmy Bogdana Bukowskiego, dlaczego zmienił barwy?  

Zawsze miałem poglądy lewicowe i przy nich pozostaję. Pragnę podkreślić, że nie odchodzę od poglądów, lecz od polityki. Pragnę nadal służyć społeczeństwu, ale jako Bukowski a nie członek określonej grupy politycznej. Będzie to z pożytkiem dla wszystkich, bo nie nadawałem się do zdalnego sterowania.

Był  jednak chyba jakiś impuls, który przeważył na rzecz takiej właśnie decyzji?

Przyczyn było wiele i długo można by o tym mówić, wymienię tylko trzy przyczyny. Postawiono mi zarzut, że za dużo robię dla Obornik i nasz kandydat na burmistrza (SLD) nie ma przez to szans wygrać wybory. Umieszczono mnie na liście z radną, która całą kadencję była przeciwna jakimkolwiek zmianom na rzecz poprawy wizerunku miasta. We wszystkich ważnych głosowaniach była przeciw. Obecny skład zarządu SLD bardzo mi nie odpowiada, kojarząc się jedynie z prywatą.

Ale przecież natychmiast przystąpił pan  do innego ugrupowania?

Jestem członkiem Stowarzyszonych i Gospodarnych, to fakt, bo jest to grupa osób ponadpartyjnych, które koncentrują się na działalności propublicznej a nie na politykierstwie.

Czy mimo wszystko nie było ryzykiem odejście z SLD, co może się wiązać z utratą części elektoratu?  

Cztery lata temu w moim programie zapisałem – działanie na rzecz poprawy bezpieczeństwa mieszkańców miasta i gminy, budowa dróg i chodników, poprawa estetyki i zieleni a także racjonalne, gospodarne zarządzanie gminą bez przekrętów i machlojek. Myślę, że widać efekty moich działań i liczę na głosy osób, które chcą bym ten plan kontynuował. Z ryzyka zdaje sobie sprawę, ale odszedłem teraz a nie po wyborach, bo moim zdaniem to uczciwsze.

Czy odejście z SLD pozostawiło jednak jakiś żal?  

Dręczy mnie jedynie uczucie, że swą decyzją mogłem zawieść posła Steca. Mój szacunek wobec jego osoby pozostał niezmienny. Myślę, że on zrozumie, że tak się musiało stać i uwierzy, że zawsze będzie mógł liczyć na mnie i moją przyjaźń.

Podobne artykuły