Kwity na Rydzewską

OBORNIKI. Coraz bliższe wybory podwyższają temperaturę niejednemu politykowi. Bieg do stołka powoduje czasami taką zadyszkę, że można stracić nie tylko oddech, ale i rozum.

O tym, że jednym z najtrudniejszych konkurentów jest Anna Rydzewska, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Można z nią wygrać tylko na dwa sposoby. Proponując lepszy program, a przy tym realny do wykonania lub znaleźć jej „w szafie trupa”.

Moda na grzebanie w szafach wciąż trwa, zatem opozycja dokłada starań, aby coś wygrzebać, wykryć i ujawnić. Nie jest to łatwe, bo przez cztery lata kadencji nie znaleziono burmistrz Obornik jeszcze niczego.

Teraz jednak oponenci przyspieszyli i odkryli, że państwo Rydzewscy mają w Rożnowie działkę. Ma ona zaledwie nieco ponad 700 metrów i rosną na niej 50-letnie drzewa. Kupili ją ponad pięć lat temu od rolnika z Rożnowa. Od dnia kupna działka stoi w stanie nienaruszonym, bo kupili ją z myślą o synach, a tych jeszcze nie stać na jej zagospodarowanie.

Miesiąc temu Rada Miejska przegłosowała zmianę planu zagospodarowania terenu położonego wzdłuż torów z Kowanowa do Rożnowa. Niemal 18 hektarów stanie się terenem inwestycyjnym, z wydzielonym terenem zieleni urządzonej i pod zabudowę mieszkaniową. Państwo Rydzewscy nie użytkują gospodarczo 700-metrowego fragmenciku lasu podzielonego na działki, choć być może powinni.

Byliby to może i zrobili, gdyby nie fakt, że nie ma na tym terenie czytelnego planu gospodarki leśnej. Taki plan starostwa mają robić co 10 lat, a że nasze ma lat osiem i z zasady się nie śpieszy, to wspomnianego planu nikt nam nie umiał pokazać.

Sytuacja przypomina tę ze śluzą na Wełnie. My wam pozwolenia nie damy, ale musicie coś robić. Teraz opozycja stara się zainteresować, kogo tylko można, że Rydzewscy coś tam z działką robią lub nie robią. W przypadku, gdyby jakaś instytucja zechciała to sprawdzić, można będzie informować wyborców, że „Rydzewską interesują się w związku z nieprawidłowościami na działce”, co byłoby dowodem, że nie jest bez skazy.

Jest to działanie znane w polityce, w myśl starego żartu – ukradł rower albo mu go ukradziono, w każdym razie zamieszany jest w aferę. Czasem działa to na osoby niechętne pomawianym. W tym przypadku może wywołać wrażenie odwrotne, tym bardziej, że jak na razie, żadna z instytucji nie chce się sprawą drzewek na działce zainteresować. Naciskany przez opozycję w tej sprawie prokurator obornicki  nie widział powodu, dla którego miałby wszcząć śledztwo.

Jak pisaliśmy na wstępie, coraz bliższe wybory podwyższają temperaturę niejednemu politykowi. Być może usłyszymy w przedwyborczym czasie jeszcze wiele opowieści o wielu politykach, a wszystkie szczere prawdziwe, jak trzyzłotowy banknot. Czy jednak rozum będzie towarem deficytowym dla niektórych kandydatów, zobaczymy w czasie dalszej kampanii.

Podobne artykuły