Antek porządkuje

OBORNIKI. Ruszyło ciele ogonem, mawiali starsi ludzie na taką sytuację. Trzeba było niemal czterech lat zaniechania, by się wreszcie starosta zabrał do wykonywania swoich obowiązków. Wezwał w minionym tygodniu wszystkich geodetów do wyboru pomiędzy pracą na własny rachunek a pracą w starostwie. Geodeci nie są jednak w ciemię bici,  część z nich wzięła zaległe urlopy wypoczynkowe a niektórzy pozostali poczuli się źle i starostwu grozi mała epidemia aż do dnia wyborów.

Wygląda na to, że Antek chciał pokazać przed wyborami, że potrafi być czasem energiczny. Przez cztery lata tolerował zatrudnienie i pracę na własny rachunek, nie respektując brzmienia 18 paragrafu Ustawy o Samorządzie. Porządkowanie Starostwa to ruch w dobrym kierunku, ale zdecydowanie spóźniony. Geodeci to przecież tylko jeden problem. Kolejnym jest oświata i budownictwo.

Starostwo, niczym stajnia Augiasza, wymaga planu i dziania kompleksowego. Żadna przedwyborcza popisówka tego nie zastąpi. Antkowi głosów nie przysporzy, za to wrogów na pewno. 

Podobne artykuły