Wiceburmistrz Bukowski opuścił SLD

OBORNIKI. W ostatnich dniach zawrzało w obornickim SLD jak w kotle z gulaszem. Przyczyną były zbliżające się wybory samorządowe. Chociaż formalnym szefem zarządu gminnego jest Marek Zawierzyński a guru poseł Stec, jednak karty od pewnego czasu rozdaje w nim Maria Pilarska. Zawierzyńskiego na tronie usadził Ryszard Ciszak sądząc, że będzie nim łatwo sterować. Jednak ten wyrwał się spod kontroli i byłby podryfował w kierunku jakichś młodych wilków, gdyby nie Pilarska, która w mig wypatrzyła w tym szansę dla siebie i pewną dłonią złapała za sznurki. Dzięki temu zaczęła rządy od obsadzenia się na pierwszym miejscu listy kandydatów na radnych.

Podobny manewr chciał wykonać Ryszard Ciszak, ale jego pozycja w partii okazała się znacznie słabsza niż myślał. Obsadził się co prawda w charakterze kandydata lewicy na burmistrza Obornik, lecz koledzy kazali głosować i przegrał o włos z Władysławem Harajem. Inna sprawa, że ci, którzy pana Władysława zaproponowali jak kontrkandydata, dziś żałują, ale słowo się rzekło. Na pocieszenie Ryszard Ciszak usadowił się na liście do powiatu i cierpliwie czeka co z tego wyniknie.

Przestał czekać za to wiceburmistrz  Obornik Bogdan Bukowski, który od paru lat z SLD utrzymuje słaby kontakt. Im częściej powtarza, że woli gospodarkę od polityki, tym bardziej wprawia tym kolegów w zły humor.

Kilka razy usiłowali zgiąć mu kark, ale zrobił się jeszcze bardziej hardy i więzy z partią jeszcze bardziej poluźnił. Kulminacją było jedno z ostatnich zebrań, gdy doszło do kolejnej próby zmiękczania Bukowskiego. Usłyszał co się koleżeństwu w nim nie podoba i czego od niego koleżeństwo oczekuje. Z relacji, jakie do nas dotarły, wyciągnęliśmy wniosek, że wywołało to prawdziwą burzę z piorunami. Bukowski wypomniał między innymi Zawierzyńskiemu jego żądania pracy dla żony i dwóch etatów dla niego. Talarowi wypomniał uczestnictwo w mętnej realizacji inwestycji, na której gmina straciła ponad 3 miliony złotych. Oberwało się jeszcze paru innym kolegom. Na koniec oświadczył, że nie widzi siebie na tej samej liście, co Maria Pilarska, więc odchodzi z SLD i jedynie żałuje, że tak późno.

Udało nam się dowiedzieć, decyzję Bogdana Bukowskiego usiłowało zmienić wiele wpływowych osób, jednak zupełnie bez skutku. Poproszony przez nas o komentarz do zaistniałej sytuacji, odpowiedział, że prosi o cierpliwość, bo musi mieć czas na dystans konieczny dla rzetelnej oceny tego, co zaszło.

Bukowski zdecydował się kandydaować na radnego z list ugrupowania swojej szefowej – burmistrz Anny Rydzewskiej. Ponieważ jest postacią bardzo znaną, choć dla wielu kontrowersyjną, SLD straci wiele głosów na rzecz koalicji PSL-Stowarzyszeni i Gospodarni.

Tymczasem odejście jednego z liderów organizacji może ją znacznie osłabić. Rwane wewnętrznymi waśniami, kaleczone podziałami we wszystkich możliwych kierunkach, zaczyna najwyraźniej dryfować i tonąć. Obornickie SLD zaczyna coraz bardziej przypominać to z Rogoźna, niezdolne nawet do samodzielnego wystawienia kandydata na burmistrza.

Podobne artykuły