Ruiny, nędza i marzenia

ROGOŹNO. W trakcie ostatniej sesji Rady Miejskiej Rogoźna dyrektor ZAMK, Marek Mysłek omówił sytuację w gminnych zasobach mieszkaniowych a jest ona, co najmniej alarmująca.

Aż 232 mieszkania mają zaległości czynszowe. Jest to jak na Rogoźno wielka kwota, bo sięgająca łącznie około 600 000 zł. Dyrektor Mysłek wciąż składa wnioski o ściąganie zaległych czynszów. Czterdzieści nowych wniosków znów trafiło do komornika. Rogozińska bieda nie wróży jednak sukcesu. Aż 56 % zalegających z czynszami nie ma zamiaru ich regulować a na dodatek rości sobie prawo do różnego rodzaju remontów ich lokali.

Pomijając braki w kasie ZAMK, warto wiedzieć, że około 95% budynków, stanowiących komunalne zasoby mieszkaniowe zostało wybudowanych przed II wojną światową. Aż 22% pochodzi z I połowy XIX w. Mające nie rzadko po 150 lat gmachy od dawna czekają na remont. Tym się w Rogoźnie jednak żadna z władz zająć nie chce.

Wystarczy odwiedzić tak zwane Stare Miasto, by ujrzeć prawdziwy obraz nędzy i rozpaczy. -Inne budynki są zróżnicowane wiekowo i przedstawiają konstrukcyjnie różnorodny poziom wyeksploatowania, stanowią zarazem odzwierciedlenie trendów ówcześnie obowiązujących. Z tego tytułu budynki obciążone są wieloma wadami budowlanymi, których usuwanie wraz z ich skutkami rodzi powstawanie dodatkowych kosztów – wyjaśniał Marek Mysłek. Na dzień dzisiejszy, natychmiastowego remontu wymaga 15 budynków mieszkalnych i 9 gospodarczych, bo stopień ich zużycia technicznego mocno przekracza 50% i może stanowić zagrożenie dla konstrukcji, a co za tym idzie, dla bezpieczeństwa ludzi.

Zakres potrzeb remontowych i modernizacyjnych mieszkań gminnych zdecydowanie przewyższa możliwości finansowe gminy Rogoźno i co do tego nie ma dwóch zdań. Dlatego w wieloletnim programie ujęte są tylko bieżące naprawy i awarie, a w miarę poprawy kondycji finansowej przewidziane są remonty najbardziej zagrożonych budynków oraz zabezpieczenie ich przed szkodliwym oddziaływaniem czynników zewnętrznych. Są to jednak plany nie poparte funduszami. Być może stan kamienic tak bardzo się pogorszy, że remonty nie wystarczą. Dyrektor liczy na wsparcie finansowe z gminnej kasy, co zostawia pod rozwagę nowych władz. -Gdyby stał się cud i zaległe pieniądze wróciły do kasy Zarządu, moglibyśmy natychmiast wymienić instalacje gazowe, elektryczne, wykonać remonty dachów, stropów i balkonów, kominów pieców, odnowienia i osuszenia budynków i wówczas czas użytkowania ich zapewne by się przedłużył – rozmarzył się dyrektor Marek Mysłek. Bo cóż mu prócz tych marzeń pozostało.

Podobne artykuły