Radni odkrywają, że ze szpitalem jest bardzo źle, dyrektor i starosta wychodzą z sali

POWIAT OBORNICKI. W trakcie ostatniej sesji Rady Powiatu Obornickiego, dotychczas wierny koalicji rządzącej, radny Adam Olejnik zmienił front i wyliczył dyrektorowi Szpitala Powiatowego straty, jakie przynosi jego placówka.

Dyrektor nie zgodził się z radnym i twierdził, że głoszona przez niego strata nie jest prawdziwa, a sytuacja finansowa szpitala jest obecnie całkiem dobra. Wszelkie zadania restrukturyzacyjne zostały wykonane i wszystko wskazuje na szansę umorzenia placówce przez Skarb Państwa długów. W niedługim czasie placówka spłaci zobowiązania, które warunkują skorzystanie z owej restrukturyzacji. Pokryje to pożyczka, z opcją na umorzenie jej w 75% lub nawet w całości.

Gorzej wygląda sprawa z wykonanymi swego czasu „nadróbkami”. Szpital miał je odzyskać dzięki procesowi wytoczonemu Narodowemu Funduszowi Zdrowia, jednak przegrał. Zamiast odzyskać pieniądze, zapłaci teraz koszty procesowe.

Konfrontując fakty podane przez dyrektora szpitala i Adama Olejnika wychodzi na to, że dotyczą dwóch różnych szpitali.

Podobne wątpliwości ma inny radny – Piotr Gruszczyński. Zastanawia się, czy wszystkie dokumenty SP ZOZ dotyczą na pewno tej samej jednostki. Porównał dokumenty i sprawozdania by stwierdzić, iż cyfry pasują do sytuacji, lecz nie pasują wzajem do siebie. Dawne sprawozdanie jest diametralnie różne od obecnego Przyczyny dopatrzył się, jak mówi – w niekompetencji dyrektora Stanisława Dobrzyckiego. Dodał też podejrzewam, że w SP ZOZ istnieją dwie księgowości. Jedna laptopowa pana dyrektora i ta pisana przez biegłych fachowców.

Badając dokumenty doszedł też do niespójności w powołaniu biegłego rewidenta i zauważył, że sam proces wyłaniania nie był wolny od błędów. Wytknął mu nawet niewiedzę w kwestii właściciela SP ZOZ.

Całość skomentował Antoni Żuromski słowami: zamieniamy się w trybunę wyborczą. Nie spadliśmy z księżyca i wiemy, jaka była sytuacja w SP ZOZ. Cokolwiek by to miało znaczyć, starosta obornicki sam przyznał, że prowadzi rozmowy w sprawie prywatyzacji szpitala. Ma więc określony interes w tym, aby nie być obiektywnym.

Dyrektor dodał – nie powinienem komentować, bo nie mam czego komentować. Poczym skomentował słowa Gruszczyńskiego: na potrzeby polityczne może pan wszystko zrobić, a następnie razem ze starostą opuścili salę.

No i konia z rzędem temu, kto powie – dobrze jest ze szpitalem, czy źle? Dobrze, że chociaż niektórzy radni, przez cztery lata udający ślepotę na posunięcia zmierzające do pogrążenia szpitala w ruinie, wreszcie przejrzeli na oczy. Uzdrowienia powodują chyba zbliżające się wybory.

Podobne artykuły