Radny zrozumiał

OBORNIKI. Ulica Graniczna, po gruntownej przebudowie połączyła dwie inne utwardzone drogi, stając się istotną częścią systemu komunikacyjnego. Jednak przy okazji podzieliła też część mieszkańców Obornik. Ulica jest dość długa a jej remont kosztowny. Podzielono go więc na trzy etapy. Rok temu utwardzono niemal pół ulicy, w tym roku kolejną część – zwaną technicznie II etapem. Na przyszły rok zaplanowano wyremontowanie końcówkę drogi, tworzącą niewielki ślepy zaułek, przy którym stoją tylko dwa, albo trzy domy.

Mieszkanka jednego z nich nie może pogodzić się z etapowością prac, chcąc drogi już teraz i od zaraz. Nęka w tej sprawie, kogo się da. Co pewien czas dzwoni również do naszej redakcji, by podzielić się wątpliwością, czy o braku drogi przy jej posesji najlepiej poinformować prokuratora, czy raczej telewizję.

Wśród tych, którzy wysłuchali jej skarg, byli też radni, stojący w opozycji do rządzących w gminie. Radni szybko jednak pojęli w czym rzecz, z wyjątkiem radnego Żółcia. Jego dociekania trwały aż do minionej sesji. Tam również można było usłyszeć wyjaśnienia o podziale inwestycji na etapy zależne od miejskiej kasy. Wyjaśnienia były bardzo precyzyjne, tak że pod koniec sesji radny Witek Żółć wstał, aby złożyć następujące oświadczenie: Wreszcie zrozumiałem, że Graniczna budowana jest etapami i ostatni etap zaplanowano na rok przyszły.

Trudno opisać nam ulgę, jaka zagościła na twarzach radnych, rządzących i gości.

Podobne artykuły