Biwak pod żaglami

KAMIENICA. Treningi żeglarskie, pieszy rajd dokoła jeziora, mecze piłki nożnej i piłki siatkowej, nauka gry w tenisa ziemnego czy też wspólne grillowanie – to zaledwie część atrakcji, jakie przygotowali organizatorzy Biwaku Żeglarskiego. Młodzież z Klubu Żeglarskiego „Kotwica” w Rogoźnie od 24 do 27 sierpnia wypoczywała w Ośrodku Wypoczynkowym „Oaza” w miejscowości Kamienica nad Jeziorem Kaliszańskim. Przez dwa letnie wakacyjne miesiące na przystani „Kotwicy” odbywały się treningi żeglarskie dla zawodników oraz szkolenie dla początkujących. Prowadzili je starsi koledzy z klubu: Grzegorz Górski, Tomasz Domagalski i Piotr Ratajczak. Adepci poznali budowę żagla, łodzi, podstawy teorii żeglowania, natomiast bardziej zaawansowani doskonalili starty regatowe.

Pod koniec sierpnia zorganizowano czterodniowy obóz żeglarski, który jednocześnie był nagrodą dla uczestników wakacyjnych zajęć. Wzięło w nim udział 15 żeglarzy oraz 5 opiekunów. Na bazę biwaku wybrano miejscowość Kamienica nad Jeziorem Kaliszańskim. Akwen ten jest znacznie większy niż Jezioro Rogozińskie, ma odkryte brzegi, czystą wodę. Dlatego warunki do prowadzenia żeglarskiego treningu są tutaj znacznie lepsze. Kadra dysponowała własną motorówką, łódką klasy Omega, odpowiednim nagłośnieniem (tubą) oraz kilkoma bojami, przy pomocy których wyznaczono trasę wyścigów.

Już w środę 23 sierpnia na klubowe przyczepki załadowano sprzęt i łódki. A wyjazd zaplanowano na czwartkowy poranek. Kadra biwaku w składzie: Benedykt Józefek, Halina Szuberska, Piotr Ratajczak oraz Grzegorz Górski przygotowała program, który został zatwierdzony przez Zarząd Klubu. Poza treningami żeglarskimi nie brakowało zajęć sportowych (badminton, siatkówka plażowa, piłka nożna), wypraw do lasu (po drzewo do kominka), wieczornej dyskoteki oraz zajęć plastycznych (rysunki dla bosmana Antoniego Łuczaka). Prawdziwym hitem okazał się jednak pieszy 15-km rajd dookoła jeziora. Młodzież spotkała biegające po łące sarenki, z zapartym tchem obserwowała odlatujące stado kilkudziesięciu żurawi, a na skraju lasu udało się znaleźć mnóstwo grzybów, które po usmażeniu stanowiły pyszny podwieczorek. Niestety, po niedzielnym przedpołudniowym treningu trzeba było spakować się i wrócić na przystań „Kotwicy”.

Podobne artykuły