Andrzej Czerniewski w Obornikach

OBORNIKI. Finałem długiego majowego weekendu był koncert Andrzeja Czerniewskiego. Pomimo deszczowej pogody na płycie targowiska miejskiego pojawiło się nadspodziewanie wiele osób, by posłuchać takich przebojów jak „Słodka Karolino”, „Jedna mała łza” czy „Tam gdzie nas nie ma”. Pochodzący z Krotoszyna piosenkarz debiutował w latach 70. Wystąpił miedzy nimi na koncercie debiutów w Opolu i na festiwalu piosenki zaangażowanej. Po wyjeździe do USA występował w klubach muzycznych, ale sukcesu nie odniósł. Sfrustrowany brakiem samorealizacji zajął się biznesem i ukochanym wędkowaniu. Po 20 latach namówiony przez rodzinę znów wystąpił. Jego comeback na festiwalu piosenki country w Mrągowie oraz charakterystyczny kowbojski stetson na głowie, zaszufladkowały go jako piosenkarza country. Tymczasem jego repertuar dalece odbiega od country. Nagrał takie płyty jak „Znasz li ten kraj”, „Posypało śniegiem”, „Albo on albo ja” i na koniec składankę „The best of Andrzej Cierniewski”.

Od 30 lat mieszka w USA jednak, jak sam powiedział – jego serce wciąż tęskni do kraju i jeżeli tylko dostaje zaproszenie, niezwłocznie siada w samolot i wraca. Nie inaczej było w minioną niedzielę.

Po trzech koncertach w Santa Monica wsiadł na pokład samolotu, po 36 godzinach lotu i kilku przesiadkach wylądował 2 maja około 16 w Poznaniu a już o 18 stanął na scenie w Obornikach. Widownia nie zawiodła a ponad 200 parasoli było dowodem, że oborniczanie lubią takie koncerty i nie odstraszy ich nawet ulewa. Po prawie dwugodzinnym recitalu gość odjechał a widzowie zostali na mokrej zabawie pod chmurką.

Podobne artykuły