Most obornicko-belgijski

GMINA OBORNIKI. Oficjalna delegacja z belgijskiego Herk-de-Stadt, przyjmowana przez burmistrz Rydzewską, była szczególnie wesoła podczas degustacji w obornickim Bolsie.

Pierwsze kontakty z Belgami nawiązano jeszcze w 1993 roku. Ich efektem była korespondencja uczniowska a później wymiana pomiędzy samorządem Obornik a samorządem gminy Herk –de-stad. Skutkiem wymiany uczniowskiej jest uczucie, które połączyło Ewę i Stevena, kierując ich niebawem na ślubny kobierzec. Konsekwencją kontaktów a poziomie samorządowym była wizyta Anny Rydzewskiej w Belgii i rewizyta burmistrza Herk-de stad Paula Buckersa w Obornikach.

Dostojni i długo oczekiwani goście przybyli nad Wełnę i Wartę w piątkowy wieczór. Burmistrzowi towarzyszyli prócz sekretarza, dwaj przewodniczący komisji tamtejszej rady. Po powitaniu w sali sesyjnej wymieniono serdeczności i drobne upominki. Były to foldery i belgijskie czekoladki ze strony gości i parasole z herbem Obornik ze strony gospodarzy, którzy wyrazili nadzieję, że te parasole choć nieco zniwelują skutki kiepskiej pogody.

Szybko się okazało, że zła pogoda nie ma znaczenia, wobec misji, jaką założyli sobie samorządowcy Obornik i Herk-de-stad. Celem przybycia Belgów do naszego miasta było formalne podpisanie umowy o współpracy i partnerstwie. Taka umowa daje szanse uzyskanie grantów z Unii Europejskiej, finansujących wymiany uczniowskie, wymiany pomiędzy sportowcami czy animatorami kultury.

Po ceremonii powitania belgijscy goście odwiedzili Bolsa. Nowoczesny zakład, produkujący doskonałe i rozpoznawalne również w Belgii wódki z wody uzyskiwanej z obornickiego wodociągu, zrobił na nich spore wrażenie. Zapoznali się z historią zakładu oraz z technologią produkcji wódek. Z nieukrywaną przyjemnością dokonali oczywiście degustacji szlachetnego trunku. Wieczór Belgowie spędzili w gościnnych progach gospodarstwa agroturystycznego państwa Krzyżostaniaków w Kowanówku. Podjęci tam wybornym pstrągiem z miejscowego łowiska serdecznie dziękowali za przysłowiową polską gościnność.

Samorządowców belgijskich gościli również leśnicy. Tu trzeba przypomnieć, iż Belgia posiada wiele atrakcji i bogactw, jednak takich lasów jak my nie posiada. Nie kryli więc swego zachwytu zwiedzając Leśną Izbę Edukacyjną Puszczy Noteckiej w Nadleśnictwie Oborniki. Jej gospodarz Włodzimierz Kowal miał dla nich jeszcze jedną atrakcję, mianowicie rezerwat wilków w Stobnicy. Jadąc tam Paul Buckers pytał z niedowierzaniem Annę Rydzewską, czy to wciąż jeszcze teren gminy Oborniki. Dzień pod znakiem lasu goście zakończyli na biesiadzie w Dąbrówce Leśnej. Tam na strzelnicy koła łowieckiego, przy domowym chlebie ze smalcem, pieczonym prosiaku i wędzonym serze pani Białachowskiej, popijając to wybornym sokiem produkcji Domu Rembowskich, wymieniali doświadczenie i uwagi.

Tłumaczem była Ewa Brzezińska, o której wspomnieliśmy na początku. Pani Ewa korespondowała ze Stavenem jeszcze jako uczennica obornickiej „czwórki”. Po pewnym czasie odwiedziła Belgijski Herk-de-stad a potem jeszcze wiele razy jeździła tam na wakacje. Teraz kończy Akademię Medyczną a już niedługo jedzie do Belgii na stałe. 26 maja stanie na ślubnym kobiercu a ślubu udzieli im goszczący w Obornikach burmistrz Paul Buckers. Ewa zna doskonale flamandzki a Steven język polski. Przez dwa lata był lektorem niderlandzkiego na Uniwersytecie Poznańskim.

W niedzielę goście zwiedzili kilka miejsc w Poznaniu a w drodze powrotnej odwiedzili Wargowo i Objezierze. Drzemiąca tam na każdym kroku historia zrobiła na nich nie mniejsze wrażenie niż nasze lasy i wilki. Pod koniec wizyty burmistrz belgijskiego Herk-de-stad Paul Buckers i Anna Rydzewska podpisali wspólnie umowę o współpracy i współpracy pomiędzy naszymi miastami i gminami. Nim goście opuścili Oborniki otrzymali upominki z symbolami naszego miasta, które na pewno będą im przypominać tę wizytę. Jak będzie ona procentować, jak rozwinie się współpraca, to pokaże czas.

Na pierwsze więzy przyjaźni czy sympatii są już dowody. Rodowici Belgowie z Herk-de-stad Lisette i Andrea kupili domek w Nienawiszczu i bardzo często odwiedzają Oborniki. Za trzy tygodnie rozpocznie wspólne życie pierwsze obornicko-herk-de stad`ckie małżeństwo. Na kolejne wspólne przedsięwzięcia pewnie niedługo przyjdzie już czekać.

Podobne artykuły