Dykcik atakuje z grubej rury

OBORNIKI. Radny Henryk Dykcik przez długi czas nie mógł sobie znaleźć miejsca w Radzie Powiatu, w której wylądował na osłodę po tym, jak przegrał z kretesem wybory na burmistrza. Zasiadł wówczas wraz z lewicą w jednym, równym rzędzie, ale po pewnym czasie obraził się na nią i podryfował dalej samotnie.

Owo dryfowanie zbliżyło go nieopatrznie do starosty Żuromskiego i tych, co mu na krzyżu przysięgali wierność. Jednak fatalna opinia o panu staroście i pewność, że Żuromski, starostą już dłużej nie będzie, skłoniła go do kolejnego zwrotu. Jeżeli trzymać się terminologii żeglarskiej, odwrócił się od niego rufą. Dowodem na to, może być dość niewybredny atak na pana starostę i wąziutkie grono jego przyjaciół, do którego Dykcik dopuścił się podczas ostatniej sesji rady powiatu.

Oskarżył Żuromskiego o mianowanie dyrektorem szpitala swojego znajomego, który  w ucieczce przed wymiarem sprawiedliwości azyl znalazł w obornickim szpitalu. Zarzucił mu także, iż zatrudnił człowieka, przeciwko któremu toczy się proces sądowy a jak mierne ma doświadczenie w kierowaniu ludźmi, najlepiej widać po pracy działu księgowości.

Starosta póki co zapewnił, iż interpelacja radnego zostanie bardzo wnikliwie rozpatrzona i dopiero po niej udzielona mu będzie odpowiedź.

Podobne artykuły