Burmistrz Rydzewska bez absolutorium

OBORNIKI. .Jak co roku o tej porze, odbyła się w minionym tygodniu sesja absolu-toryjna. Jej wynik można było przewidzieć dużo wcześniej, bowiem opozycja jest liczebnie większa od koalicji Anny Rydzewskiej, zatem o wynikach jej dokonań, nie tyle decydowała merytoryczna ocena pracy burmistrza, co arytmetyka. Dla otrzymania absolutorium Anna Rydzewska potrzebowała 11 głosów a posiadała tylko 10 i te dziesięć ją poparło. Zdeklarowanych przeciwników było tylko trzech a reszta opozycji się wstrzymała od głosu. Tak więc ostatecznie nie doszło do podjęcia uchwały o absolutorium.

Zanim jednak nastąpiło głosowanie, radny Piotr Desperak w imieniu komisji rewizyjnej pozytywnie ocenił wykonanie budżetu. Wedle jego słów, wykonanie wydatków i dochodów było w roku 2005 przejrzyste i bardzo wysokie. Jego komisja nie miała co do tego zastrzeżeń. Zwrócił też uwagę na ogrom inwestycji. Można się sprzeczać o to, czy coś jest remontem czy budową, ale nigdy się nie działo tyle w Obornikach jak obecnie. Dlatego moja komisja zaproponowała większością głosów udzielenie Annie Rydzewskiej absolutorium – zakończył radny.

Przewodniczący Ciszak zauważył, że praca nad budżetem jest ustawiczna. Podziękował skarbnik za dobrą pracę i skrupulatność. Należą się pani wielkie słowa uznania, bo konstruowana przez panią informacja jest bardzo przejrzysta i na każdym etapie widać, co się dzieje. W sobie właściwy sposób odezwała się też Waleria Liczak – nie byłabym sobą, gdybym nie krytykowała. Wyjawiła, że boli ją, iż nie ma wpływu na wydawanie nadwyżek budżetowych. Te dzieli burmistrz pytając jedynie radnych o zdanie. Jest to nowy sposób sprawowania władzy przez ich troje i jest to jedyna ujemna sprawa. Trudno jest jednak nie zauważyć wielkiej aktywności pani burmistrz na tle działalności innych burmistrzów. Koralewski i Pawlik mi wciąż mówią, że w papierach są jakieś niedociągnięcia, ale gdybym była burmistrzem też bym je miała. Popieram udzielenie pani burmistrz absolutorium zakończyła radna.

Wywołany do odpowiedzi Wojciech Pawlik oświadczył: choć ogólne wrażenie jest dobre, to jednak dopatrzyłem się kilku szczegółów, które rzutują na całość. Obiecałem głosować przeciw na zasadzie nie, bo nie. Wyjawił też, że boli go brak konsultowania się z nim przez władze. Za niego odpowiedział Ciszak zauważając, że  po raz pierwszy burmistrz został wybrany po wyborach bezpośrednich a nie przez radnych, więc jest też inna jego praca i inna odpowiedzialność.

Podobnie o udzielenie absolutorium wniosła Regionalna Izba Obrachunkowa, sugerując jednak bardziej prawidłowe klasyfikowanie wydatków majątkowych.

Samo głosowanie miało swoisty klimat, którego trudno było nie zauważyć. Przeciw byli Pawlik, Kulmiński i Koralewski. Ten ostatni, jako niedoszły burmistrz obecnej kadencji jest stałym opozycjonistą i sam najlepiej wyjaśnił, dlaczego jest przeciw.  Moim złodziejskim prawem opozycji jest być przeciw – powiedział Jacek Koralewski odcinając się od tłumaczenia swej decyzji.

Od głosu wstrzymała się Maria Pilarska, choć na posiedzeniu komisji rewizyjnej była za. Owa „dwulicowość”, jak powiedzieli radni koalicji, napełniła ich głębokim niesmakiem. Poparcia nie udzielił Annie Rydzewskiej również radny Kominek, który bodaj jedynie po to przybył na sesję po długim okresie nieobecności. Dwaj radni nie chcąc być przeciw a także nie poprzeć Rydzewskiej po prostu opuścili salę sesyjną. Skutkiem takich ruchów nie doszło do rozstrzygnięcia w sprawie absolutorium burmistrz Obornik.

Anna Rydzewska podziękowała tym,  którzy uznali owocną i wytężoną pracę wszystkich pracowników Urzędu Miejskiego i spółek gminnych. Gdy się przerabia 60 mln. budżetu, trudno, by nie zabrakło jakiejś kropki nad ” i”. Mam jednak pytanie do radnych Kulmińskiego, Pawlika i Koralewskiego, jak się ma ocena mojej osoby do sprawy budowania przez pana pływalni – zapytała wzburzona burmistrz Jacka Koralewskiego. Jak się to działo, że wy udzieliliście absolutorium osobom nie płacącym w porę rat, przez co gmina straciła 625 tys. umorzenia i zapłaciła wysokie odsetki. Wystarczyło napisać wniosek i gmina nie straciłaby tak wielkiej kwoty. Co pan jako przewodniczący zrobił aby uratować gminę od strat ponad 4 mln złotych? Panowie radni Pawlik i Kulmiński, gdzie byliście, gdy podpisywano fakturę na 500 tys. za zieleń nigdy nieposadzoną, gdy przyjmowaliście źle wykonaną pływalnię – pytała dalej Anna Rydzewska. Na moich działaniach gmina nie straciła ani złotówki. Jest to rok wyborczy i rozumiem, ale jestem zdziwiona tym, że bawicie się w tak głupią politykę.

Przeprosiła za wzburzenie a głos zabrał Wojciech Pawlik zapewniając zgromadzonych – wszystko przedtem działo się za wiedzą całego zarządu, bo było stanowienie kolegialnie. Zapytał go też Henryk Łukaszewski, co takiego się stało, że zaczął pan podchodzić tak skrupulatnie do analizy budżetu. Kiedyś kilkusettysięczne straty gminy pana nie interesowały, a teraz szuka pan szczegółów. Niedawno lakoniczne sprawozdania panu nie przeszkadzało, teraz uprawiacie politykę. Wiceburmistrz, by wykazać, kto faktycznie poprzednio rządził gminą przypomniał Pawlikowi jego zdanie o Kurowskim i Dykciku, „chłopcy nie słuchali mnie, to teraz mają”. Przypomniał mu też, że przez 6 lat pełnił on niemrawo obowiązki przewodniczącego, ale dopiero teraz burmistrz sprowokowała go do dobrej pracy.

Radny Pawlik nie przypominał sobie, by tak traktował byłych burmistrzów. Za błędy przeszłości obciążył winą byłych członków komisji rewizyjnych. Zapewnił, że strofował Koralewskiego, Kurowskiego i Dykcika, ale po cichu i w ich gabinecie, więc nie ma na to dowodów. Na koniec zamilkł i tłumacząc, że zgubił wątek i usiadł bardzo zdenerwowany.

Nie był to jednak koniec wątku rozliczeniowego. Wiceburmistrz Bogdan Bukowski zarzucił Pawlikowi, że ten tylko przeszkadza w inwestycjach nasyłając na gminę dozór budowlany. Pan szkodzi społeczeństwu. Źle pan reprezentuje wyborców.

Na koniec wystąpiła jeszcze radna opozycji Irena Magdziarek, która zdecydowanie poparła burmistrz Rydzewską a swój wybór tłumaczyła, iż wybrało ją społeczeństwo, więc to jemu winna wierność a nie swojej grupie radnych. Nie powinno być w gminie polityki. Jest mi wstyd i wyjdę stąd z niesmakiem. Tyle zrobiono w gminie i należy się z tego cieszyć, że ta kadencja jest tak inna od minionych.

Podobne artykuły