Syn obornickiego notabla poszedł za brata do celi

OBORNIKI, POZNAŃ. Niedawno obiegła nasz kraj informacja o dość szczególnej przysłudze braterskiej. Gdy Jakub R. miał iść na półtora roku do więzienia, w celi zastąpił go jego brat Maciej. Zgłosił się z dowodem osobistym brata do poznańskiego wiezienia przy ulicy Młyńskiej. Bracia byli do siebie dość podobni, nikt zbyt wnikliwie nie przyglądał się starej fotografii w dowodzie osobistym, kierując domniemanego skazanego do celi.

Okazało się, że w tej sprawie chodzi o dwóch znanych oborniczan.

Skazany prawomocnym wyrokiem Jakub R. był już od pewnego czasu poszukiwany listem gończym z powodu unikania obycia kary. Gdy Maciej poszedł siedzieć, Jakub bez obaw wpadki wyjechał spokojnie do Irlandii. Czym się tam zajmował nie jest do końca jasne. Być może tym co w Polsce, czyli handlował narkotykami. Zapewne nikt by nie odkrył podmiany, gdyby Jakub nie popełnił w Irlandii samobójstwa.

Urzędnik załatwiający dokumenty potrzebne do przewozu zwłok, zauważył, że zmarły jest skazany i właśnie odbywa sobie wyrok. Zgłosił to policji a ta porównując odciski palców odsiadującego wyrok brata z odciskami znajdującymi się w rejestrze kryminalnym a należące do skazanego, potwierdziła, że w wiezieniu siedzi nie ten brat, który powinien się tam znajdować.

Według zdobytych przez nas informacji obaj bracia pochodzą z Obornik i są synami znanego w mieście działacza SLD. Ich ojciec, pan R., pełnił w obornickiej organizacji partyjnej eksponowane stanowisko.

Z obydwoma synami ojciec miał problemy wychowawcze, a szczególnie z jednym. Gdy po śmierci matki braci ich wychowaniem zajął się ojciec, zamiast popracować nad synami poświęcając im więcej czasu, wyrzucił po prostu jednego z nich z domu, o czym swego czasu donosiliśmy na naszych łamach.

Maciej R. szybko popadł w uzależnienie od narkotyków, zaś jego brat robił na nich niezły interes. Co pewien czas trafiał również i na nasze łamy. Pisaliśmy o znalezieniu przy nim narkotyków, a także o handlu środkami odurzającymi. Dość długo bezkarnie jeździł po Obornikach swym czerwonym Audi A3, rozwożąc „towar” po okolicy.

Pomimo aresztowania i skazania, do wiezienia dzięki pomocy brata nie trafił. Teraz „dobremu” bratu grozi za wprowadzenie aparatu sprawiedliwości w błąd kara nawet do ośmiu lat wiezienia.

Podobne artykuły